Szybcy i wściekli: Białystok Drift

W niedzielę wieczorem, Kamil Wojtkowski odbył rajd gorącymi ulicami Białegostoku, a policjanci chcący zatrzymać go do kontroli nie byli w stanie pokrzyżować planów podlaskiego Kubicy. Uciekł patrolowi i porzucił swojego Mercedesa na pobliskim parkingu. Następnego dnia sam zgłosił się na komisariat, gdzie postawiono mu zarzuty. W taki oto sposób, wywalczył sobie prawo do tytułowania go Kamilem W. Na domiar złego, „Radio Białystok” donosi, że wynik narkotestu piłkarza był pozytywny. 23 latek był już wcześniej znany ze swojego luźnego podejścia do życia i obowiązków, ale trzeba przyznać, że spóźnienie się na trening, a ucieczka przed policją pod wpływem środków odurzających, to zupełnie inny kaliber przewinienia. Szczególnie, że były już piłkarz Jagiellonii, może za ten błąd zapłacić nawet karą bezwzględnego pozbawienia wolności. Być może już niedługo na stadionie przy ulicy Słonecznej zobaczymy oprawę „PDW KAMIL”.

Na dole bez zmian

Cracovia przegrała z Piastem w pierwszym meczu 22. kolejki Ekstraklasy, a to oznaczało, że otworzyła się droga dla Stali i Podbeskidzia na przeskoczenie Pasów. Teoretycznie łatwiejsze zadanie mieli Górale, ponieważ mierzyli się z innym beniaminkiem, a mianowicie Wartą Poznań. To starcie zakończyło się wygraną podopiecznych Piotra Tworka 2:0. Trzeba zaznaczyć, że zawodnikom z Bielska-Białej ewidentnie nie zależało na pozytywnym rezultacie, ponieważ przez 90 minut nie oddali ani jednego celnego strzału. Więcej działo się w spotkaniu Stali z Wisłą Kraków, w którym Biała Gwiazda wygrała 3:1, a to jednak mielczanie strzelili pierwszego gola. Swoją drogą po tej bramce wydarzyła się bardzo ciekawa rzecz. Zaraz po wyjściu na prowadzenie, Leszek Ojrzyński… zdjął obrońcę i pomocnika, a wpuścił dwóch graczy ofensywnych. Ciekawy pomysł, jednak chyba nie zdał egzaminu, ponieważ Wiślakom szybko udało się odrobić straty, a ostatecznie zdobyć 3 punkty,

Retro Paździerz

O spotkaniu Rakowa Częstochowa z Górnikiem Zabrze warto wspomnieć tylko ze względów pozasportowych. Po pierwsze, wszystkiego najlepszego dla Rakowa z okazji setnych urodzin. Po drugie, współczuję, że podczas tak ważnego meczu, piłkarze musieli biegać po tak tragicznej murawie. Naprawdę nie wypada, aby mecze Ekstraklasy były rozgrywane na takich przeoranych boiskach. Po trzecie, okolicznościowe stroje były tak komiczne, że do pierwszego zbliżenia zastanawiałem się, czy nie weszło jakieś rozporządzenie o obowiązku rozgrywania spotkań z zasłoniętą szyją. Poza tym w meczu nie działo się nic. Defensywa Rakowa zagrała solidne zawody, ale czy goście ze Śląska wystawiali ich często na próby? Otóż nie.

Lavicka do boksu, Magiera grzej się

Vitezslav Lavicka przestał pełnić funkcję trenera Śląska Wrocław po „wyśmienitym” meczu z Wisłą  Płock. Wojskowi od dawna nie prezentowali żadnego pomysłu na grę, a wyniki też nie broniły czeskiego szkoleniowca. Zastąpił go Jacek Magiera, który podpisał kontrakt aż do 2023 roku. Jest to bardzo ciekawa kandydatura z conajmniej kilku powodów. Przede wszystkim wszyscy pamiętamy kampanię Legii w Lidze Mistrzów. Ówczesny trener Legionistów zostawił po sobie naprawdę znaczący ślad. Przez ostatnie 3,5 roku był poza piłką klubową. Głównie prowadził polskie reprezentacje młodzieżowe – U-20 oraz U-19. Magiera ma sporo do udowodnienia, ale środowisko pracy we Wrocławiu jest stabilne i stwarza możliwości rozwoju. Życzymy powodzenia!

Ulubiony kolor Augustyna? Czerwony

Przepisy gry w piłkę nożną zostały napisane bardzo rozważnie i sprytnie. Otóż według nich, najbardziej niesportowe i agresywne przewinienia są karane czerwoną kartką, co powoduje opuszczenie przez rzezimieszka placu gry. Po dwóch żółtych kartkach w jednym meczu dzieje się to samo. Ma to spowodować, że drużyna której zawodnik podjął się takiego zagrania, będzie mieć trudniej grając w osłabieniu. Pewnego rodzaju odpowiedzialność zbiorowa. Czerwone kartki wielokrotnie zmieniały przebieg spotkania. Tak też stało się w Poznaniu. Tylko, że na odwrót… Bo to drużyna grająca w „10” dostała wiatru w żagle i przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Ale na chwilę pochylmy się nad tą czerwoną kartką. Dwa żółte, a w konsekwencji, czerwony kartonik obejrzał Błażej Augustyn. Ten stoper opuścił przedwcześnie boisko w swoim TRZECIM KOLEJNYM WYSTĘPIE. To chyba jest jakiś rekord. Szczere gratulacje. Jagiellonia przełamała niekorzystną serię, w pierwszym meczu po zwolnieniu trenera. Efekt nowej miotły? Być może, ale Rafał Grzyb to chyba nie jest kandydat na trenera na dłużej.

Przymierzanie medali

Legia z Zagłębiem Lubin zagrała tak, jak na przyszłego Mistrza Polski przystało. Teoretycznie Pogoń jeszcze jest w grze o najlepszą drużynę Ekstraklasy, ale Legia nie dość, że ma dużą przewagę punktową, to jak widać, jest w formie. Oczywiście, defensywa Miedziowych bardzo pomogła Wojskowym w zwycięstwie 4:0, ale gracze z Warszawy po prostu zagrali bardzo dobry mecz. Plebiscyt na króla strzelców Ekstraklasy mamy już rozstrzygnięty. Tomas Pekhart nie jest typem napastnika, który zachwyca efektownością, ale zdecydowanie nie można mu odmówić efektywności. Czterokrotnie skarcił gości z Lubina i nie pozostawił żadnych wątpliwości kto w tym starciu był lepszy. A trzeba sobie powiedzieć, że w naszej lidze wykorzystywanie idealnych sytuacji przez napastników, wcale nie jest oczywistością.

Zeszłotygodniowe podsumowanie – https://zlotygol.pl/21-kolejka-ekstraklasy-czyli-syndrom-sztokholmski/