W poniedziałek dowiedzieliśmy, że latem zespół Eintrachtu Frankfurt wzmocni 18-letni napastnik Bursasporu, Ali Akman. We wtorek zarząd tureckiego klubu w lakonicznym komunikacie poinformował, że młody zawodnik zostaje wykluczony z drużyny z powodu “nieetycznego transferu i zachowania”. 

Kim jest Ali Akman 

Ali Akman urodził się w kwietniu 2002 roku. W obecnym sezonie 1. Lig (drugi poziom rozgrywkowy w Turcji) w 18 meczach zdobył 10 bramek oraz 3 asysty. Był wyjściowym zawodnikiem w każdym meczu – jedynie w 17. kolejce pauzował za kartki. 

Akman występuje na pozycji napastnika – raczej cofniętego lub skrzydłowego niż typowej “9”, z którą zagrasz na ścianę. Umie uderzyć, ale często szuka możliwości podania do kolegów. Mierzy zaledwie 173 cm, ale nie przeszkadza mu to wygrać pojedynek bark w bark z obrońcą albo strzelić gola głową. Imponuje efektownymi dryblingami, a jego przyjęcie kierunkowe zgubiło już niejednego rywala. Pressing nieraz poskutkował już udanym odbiorem piłki i sytuacją bramkową. Dobry timing, wbiega za plecy obrońców. Jednocześnie nie można mu odmówić zmysłu do gry kombinacyjnej.

ALI AKMAN TURKISH MESSI DANZA KUDURO REMIX

1. Lig a poważna piłka 

W pełni zrozumiałe, że 1. Lig nie musi na nikim robić wrażenia, jednak tempo progresu Akmana już może. W październiku debiutował w kadrze Turcji do lat 19, a zaledwie miesiąc później grał dla reprezentacji U21. 

Turcy pokonali Austriaków, w składzie których znaleźli się wówczas m.in. Kevin Danso (41 meczów w Bundeslidze), Hannes Wolf (24) oraz Maximilian Wöber (16 spotkań w Lidze Mistrzów). 

Akman nie jest pierwszym przypadkiem transferu z zaplecza tureckiej ekstraklasy na boiska Bundesligi, mamy więc materiał porównawczy. 

Latem 2016 Altinordu na Freiburg zamienił obecny stoper Leicester, Çağlar Söyüncü. Warto odnotować, że debiut w seniorskiej reprezentacji Turcji zaliczył w marcu 2016 jeszcze jako zawodnik drugoligowego Altinordu. Zameldował się raptem na ostatnie sekundy, ale oko selekcjonera przykuł nie po raz pierwszy. Jego pierwsze zgrupowanie miało bowiem miejsce 4 miesiące wcześniej.

Söyüncü przeniósł się do Freiburga i z miejsca zawodnikiem wyjściowej jedenastki. Freiburg wyłożył na niego blisko 8 milionów euro. Cena za gracza z drugiej ligi tureckiej byłaby więc co najmniej na podium w historii transferów wychodzących z naszej rodzimej Ekstraklasy. Jeżeli więc w Bundeslidze od razu odnaleźli się Söyüncü z 1. Lig, Białek z Ekstraklasy, to czemu inaczej miałoby być z Akmanem? 

Nieetyczny transfer 

Rzecz w tym, że okoliczności zmiany barw nie są zbliżone do transferu Bartosza Białka, a do Aleksandra Buksy. Zdążyliśmy napisać o absurdach Ekstraklasy, a okazało się, że Buksa… nie przedłużył kontraktu z Wisłą.

XDDD

Co prawda Bursaspor nie skompromitował się ogłoszeniem przedłużenia kontraktu, które nie miało miejsca, ale obaj zawodnicy są wychowankami swoich klubów, nawet urodzili się w mieście będącym siedzibą klubu, a odejdą za darmo. Różnica polega na tym, że przewodniczący Rady Nadzorczej Wisły Kraków, Tomasz Jażdżyński, deklaruje, że przy Reymonta nie będą tworzyć “Klubu Kokosa” i że decyzje ws. składu należą do trenera. W Bursie zarząd ogłosił zaś, że zbuntowany zawodnik zostaje odsunięty od drużyny. 

Czy słusznie? Jeżeli Altinordu potrafiło zarobić na sprzedaży Söyüncü blisko 8 milionów euro, to Bursaspor z Akmanem wcale nie musiałby robić gorszego interesu. Akman w chwili odejścia (zakładając, że i tak zmieniłby klub latem) będzie miał 19 lat, Söyüncü miał 20. Do tego zawodnicy ofensywni z zasady kosztują więcej, a i Eintracht byłby w stanie sięgnąć do kieszeni głębiej niż Freiburg. Założyć a priori, że Akman jedną decyzją pozbawił klub kilkunastu milionów euro, nie można. Acz wykluczyć takiego scenariusza też nie sposób. 

Jednocześnie Bursaspor zmaga się ze sporymi problemami finansowymi. Nieraz donoszono, że turecki klub jest jednym z najbardziej zadłużonych w Europie, parę lat temu był też ban na europejskie rozgrywki z powodu naruszenia zasad Financial Fair Play. Dla dużej i zadłużonej marki spadek nie jest katharsis, tylko dużym problemem. Bursaspor spędza na zapleczu drugi sezon i od spadku nie wydali ani centa na transfery. Po 19 kolejkach są w środku tabeli i perspektyw na poprawę sytuacji nie widać. 

Ktoś chce zmienić barwy, uderza jak Milik

Bursaspor nie zarobi, Akman nie pogra. Gdy latem zamelduje się na Commerzbank-Arena, będzie musiał nie tylko wskoczyć na wyższy poziom fizyczny, ale i odbudować formę, którą pewnie straci przez brak gry w najbliższym półroczu. Turek zapowiada się lepiej niż zapowiadał się w momencie transferu Białek, a jest więcej niż prawdopodobne, że na jego wejście do Bundesligi poczekamy dłużej niż w przypadku napastnika Wolfsburga.