Pierwsze dwie kolejki spotkań w „polskiej” grupie nie przyniosły szczególnych niespodzianek. Tabela prezentuje się dokładnie tak jak zakładałoby 80% kibiców znających się na futbolu. Nasi zawodnicy zgodnie z oczekiwaniami grają słabo, natomiast Anglicy zbierają sobie spokojnie punkty. Już jutro zmierzymy się w starciu na szczycie. Czy możemy liczyć na to, że po 48 latach odniesiemy ponownie zwycięski remis na Wembley?

Nie. Nie możemy na to liczyć. Anglicy są na ten moment drużyną o co najmniej klasę od nas lepszą. Ponad to remis w tym meczu nie będzie zwycięski. Będzie jedynie przedłużał nasze złudne marzeń o zajęciu pierwszego miejsca w grupie.

Anglicy są w cenie

Wyobraźmy sobie, że zadajemy selekcjonerom europejskich reprezentacji pytanie, które robiło kiedyś furorę w sieci: „How Much is Your Outfit?”. Z całej zabawy zwycięsko wyszedłby nie kto inny jak Didier Deschamps. Rezultat ten nie może dziwić, ponieważ Francja to aktualny Mistrz Świata i główny faworyt do wygrania tegorocznego Euro. Jednak drugie miejsce G. Southgate’a może być pewnym zaskoczeniem. Anglicy mają „niewielką” stratę do Francuzów, która wynosi 60 milionów euro. Jest to różnica, która wynika z nieobecności Jadona Sancho, który na początku marca nabawił się kontuzji.

Czy tak wysoka wartość angielskiej kadry jest zaskoczeniem? Z jednej strony nie może ona dziwić, ponieważ Anglicy mają wielu znakomitych zawodników. Jednak jeżeli spojrzymy na renomę poszczególnych reprezentacji to wydawać by się mogło, że jest kilka zespołów, które powinny być przed nimi. Niemcy, Hiszpania czy Belgia to kadry naszpikowane gwiazdami, ale na ten moment pozostające w cieniu Synów Albionu.

Żeby lepiej uświadomić Wam to jak wysoko są wyceniani angielscy piłkarze przedstawię jeden przykład. Pokaże on także dysproporcje jakie są pomiędzy polską kadrą, a podopiecznymi Southgate’a.

Źródło: https://www.transfermarkt.pl/

Wartość angielskich obrońców powołanych na marcowe mecze wynosi 314 mln euro. Nasza formacja defensywna jest warta 46 milionów euro (z uwzględnieniem Arkadiusza Recy). Średnia wartość jednego Anglika to 31,4 miliona euro, jednego Polaka –  5,75 miliona euro. Co więcej cały nasz skład jest wyceniany na 274,6 milona euro. Jest to o 3,7 razy mniej niż wartość reprezentacji Anglii, której „cena” to ponad MILIARD euro.

Słaby mundial z dobrym wynikiem

Kiedy patrzę hen za siebie w tamte lata co minęły… To przypominają mi się Mistrzostwa Świata w Rosji. Anglicy doszli na tej imprezie do półfinału, gdzie musieli uznać wyższość Chorwatów. A następnie w meczu o trzecie miejsce pogodzić się z porażką z reprezentacją Belgii. Jeżeli spojrzymy na osiągnięcia angielskiej kadry na przestrzeni ostatnich 20 lat to należy uznać ten wynik za szczególny sukces. Przyznam szczerze, że przed mundialem nie wierzyłem w tę reprezentację i byłem przekonany, że skończą jak zawsze. Dużo szumu, wielkie nadzieje, a na koniec porażka w meczu bez wyrazu, gdzie nie wykażą się charakterem.

I w zasadzie nic z tego standardowego angielskiego rytuału się nie sprawdziło. Kibice nie do końca wierzyli w swoją drużynę. Nie było tam wielkich gwiazd, które zakończyły przygodę z piłką i tym razem pełniły role telewizyjnych ekspertów. Zespół, którego liderami mieli być Harry Kane i Raheem Sterling nie wyglądał na drużynę mogącą walczyć o medale. W środku pola zamiast Lamparda i Gerrarda miał rządzić drewniany Jordan Henderson. I właśnie ta słaba reprezentacja, bez gwiazd największego formatu osiągnęła to o czym „złote pokolenie” mogło jedynie pomarzyć.

Anglicy na całym turnieju rozegrali zaledwie jeden naprawdę dobry mecz. Pokonali w nim Panamę, najsłabszy zespół na mistrzostwach, 6:1. Pozostałe spotkania z ich udziałem były po prostu słabe i zbyt wiele się w nich nie działo. Jednak Synowie Albionu odprawili zarówno Kolumbię jak i Szwecję i znaleźli się w grupie czterech najlepszych ekip świata. Brak presji i wygórowanych oczekiwań sprawił, że drużyna z wydawać by się mogło ograniczonym potencjałem zrobiła świetny wynik.

Anglicy w obecnym momencie

Ten mogłoby się wydawać zbyt długi retrospektywny fragment miał na celu przypomnienie jak narodziła się aktualna reprezentacja Anglii. Filarami kadry Southgate’a są wcześniej wymienieni Kane i Sterling, nieobecny Henderson oraz wyśmiewany Harry Maguire. Najdroższy obrońca w historii jest często wyszydzany w komentarzach przez polskich kibiców. Możemy śmiać się z tego, że dzięki rozrzutności Manchesteru United Maguire stał się „najcenniejszym” obrońcą świata. Jednak podchodząc do sprawy obiektywnie to możemy patrzyć z zazdrością, że to Anglicy mają takiego lidera defensywy, a nie my. Jak bardzo nie lubiłbym Glika i Bednarka to trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Na ten moment obaj panowie są dwie klasy niżej od Brytyjczyka.

Anglicy pierwsze dwa mecze eliminacji rozegrali na zero z tyłu. San Marino i Albania nie są reprezentacjami na poziomie Anglii. Jednak mogli pełnić funkcję przyjemnego sparingpartnera przed meczem na szczycie grupy. Andorczycy i Węgrzy są odpowiednio silniejszymi zespołami, ale nie jest to dla nas specjalnym pocieszeniem. W wygranym 5:0 spotkaniu z San Marino, Anglicy oddali 15 strzałów w światło bramki. My w meczu z Andorą CZTERY. Jest to dla nas druzgocąca statystyka, ponieważ pokazuje jakie problemy mają Polacy z wykańczaniem akcji. Jeżeli zestawimy ten fakt z brakiem Lewandowskiego, za którego kontuzję „eksperci” obwiniają Paulo Souzę XD to maluje się nam obraz nędzy i rozpaczy.

Moglibyśmy polemizować kto ma lepszy środek pola. Jeżeli spojrzymy na zestawienie z ostatniego meczu Foden-Rice-Phillips to nie robi ono szczególnego wrażenie. Na pewno jest im daleko do Lamparda, Gerrarda i Scholesa. W teorii trójka Moder-Krychowiak-Zieliński nie wygląda dużo gorzej niż angielscy pomocnicy. Wydawać by się mogło, że Piotrek Zieliński mógłby zdominować środek pola i rozdawać karty. Jednak żeby tak było to musi mieć silne wsparcie od bardziej defensywnie usposobionych kolegów. A widzieliśmy w meczu z Węgrami, że na tej linii jest jakiś problem, którego na razie rozwiązać się chyba nie.

Co to będzie z tymi Anglikami?

W kwestii jutrzejszego meczu raczej nie należy robić sobie specjalnych nadziei. Anglicy mają jasny plan na to spotkanie. Zdobyć trzy punkty i już po pierwszej serii spotkań odjechać nam na bezpieczny dystans. Poważne problemy w defensywie, niestabilny środek pola i kontuzja „Komandora” Lewandowskiego oznaczają smutny środowy wieczór. Liczę na to, że pokażemy charakter i uda się nam napsuć krwi Anglikom. A przy odrobinie szczęścia… Kto wie? Być może wpadnie szczęśliwy gol, a nasza bramka będzie niczym zaczarowana tak jak w wygranym meczu z Niemcami.

W mojej opinii Anglicy nie traktują tego spotkania stricte jako mecz eliminacyjny. Dla nich jest to przede wszystkim sprawdzian przygotowawczy przed Euro. Jesteśmy rywalem na dobrym poziomie, idealnie nadającym się do roli sparingpartnera. Jeżeli spojrzymy na „angielską” grupę to Synowie Albionu będą mierzyli się z zespołami o podobnym profilu do nas. Także jestem przekonany o tym, że do tego spotkania podejdziemy w nieco różny sposób. Polscy piłkarze wyjdą walczyć o turniej w Katarze. Anglicy tym spotkaniem rozpoczną przygotowania do Euro, a turniej, który odbędzie się za dwa lata będzie tłem.

Zapraszam do przeczytania artykułu o Polakach i naszej nieszczęsnej “puszce Andory”.