Przerwa reprezentacyjna to czas, który pozwala wielu zawodnikom sprawdzić się w innym otoczeniu i na innym poziomie. Braci Baku łączą nie tylko więzy krwi, ale i fakt, że obaj ostatni okres mogą zaliczyć do naprawdę udanych.

Ridle Baku

Euro U21 zaczął z przytupem. Choć w meczu z Węgrami po godzinie gry posiadanie piłki Niemców nie przekładało się na wynik, Ridle Baku rozstrzygnął spotkanie w kilkanaście minut. W 61. minucie jego dośrodkowanie wykończył głową wypożyczony z Manchesteru City do Anderlechtu Lukas Nmecha. 5 minut później zawodnik Wolfsburga sam wpisał się na listę strzelców, a w 73. minucie ustalił wynik spotkania na 3:0 dla Die Mannschaft.

Po meczu Baku podkreślał, jak istotną rolę odegrała jego pewność siebie, którą czerpie na co dzień w klubie. Nic dziwnego, bowiem Wolfsburg jest w znakomitej dyspozycji. Drużyna z Volkswagen-Arena jest na 3. miejscu w Bundeslidze, a współpraca Baku z Kevinem Mbabu na prawej stronie funkcjonuje wzorowo. To o tyle niecodzienne, że obaj zawodnicy ciągle wymieniają się pozycjami podczas meczu. W zależności od potrzeby pełnią funkcję bocznego obrońcy lub skrzydłowego. Razem nadają sporo dynamiki do gry Wolfsburga, a Ridle Baku potrafi kapitalnie przełożyć tę formę do kadry Stefana Kuntza.

Makana Baku

Makana to brat bliźniak Ridle. Piłkarsko przylgnęła do niego łatka “tego gorszego brata”. Gdy w styczniu przechodził z drugoligowego Holstein Kiel na wypożyczenie do Warty Poznań, media mówiły głównie o tym, że do Ekstraklasy przechodzi brat zawodnika Bundesligi i że za dzieciaka miał okazję pogawędzić z Jürgenem Kloppem – obaj bracia są bowiem wychowankami Mainz.

Podobnie jak Ridle, za którego latem Wolfsburg wyłożył 10 milionów euro, Makana nie potrzebował zbyt wiele czasu na aklimatyzację. W 5 meczach zdobył 3 bramki i zanotował asystę. Śmiało można powiedzieć, że to najbardziej kreatywny zawodnik beniaminka Ekstraklasy, zatem można ubolewać, że Warta prawdopodobnie nie będzie w stanie wykupić tego zawodnika.

Co w związku z tym?

To tylko półroczne wypożyczenie, ale płyną z niego co najmniej dwa wnioski. Dla mediów, że nie każdy spokrewniony z innym bardziej znanym piłkarzem musi jechać tylko na nazwisku. Może i z reguły tak bywa częściej, ale to nie znaczy, żeby z góry kogoś skreślać. Z kolei dla dyrektorów sportowych, że 2. Bundesliga to ciekawy rynek dla polskich klubów.

2. Bundesliga bazuje w dużej mierze na fizyczności. Do tego stopnia, że niekiedy paradoksalnie łatwiej grać poziom wyżej. Przekonują o tym przedstawiciele Stuttgartu oraz znajduje to odzwierciedlenie w tabeli.

Awanse z 2. Bundesligi po sezonie 19/20
1. Arminia – 18-14-2, 65:30, 68 pkt
2. Stuttgart – 17-7-10, 62:41, 58 pkt
Bilans beniaminków po 26 meczach Bundesligi w obecnym sezonie
9. Stuttgart – 9-9-8, 47:41, 36 pkt
17. Arminia – 6-4-16, 20:45, 22 pkt

Ekstraklasa również jest fizyczną ligą, ale zdaniem Makany Baku nieco wolniejszą. Jeżeli więc ktoś jest przyzwyczajony do tempa na zapleczu Bundesligi, to mamy podstawy sądzić, że sprawdzi się w Ekstraklasie. Sprawdza się Baku, sprawdza się też Ishak.

Kierunek transferowy często potrzebuje kogoś, kto z sukcesem przetrze szlak. Przykładowo Jadon Sancho wskazał drogę wielu angielskim zawodnikom szukającym szczęścia w Niemczech, czy w ogóle poza Wielką Brytanią. Może być więc i tak, że Makana Baku miał być tylko głośnym nazwiskiem, a z czasem przyczyni się do ciekawych transferów do polskiej Ekstraklasy.

Makana i Ridle Baku na zgrupowaniu niemieckiej młodzieżówki