Na osiem kolejek przed końcem sezonu sytuacja w lidze powinna się klarować. Jednak w hiszpańskiej La Liga pojawia się coraz więcej niewiadomych, bo różnice między poszczególnymi drużyna stają się praktycznie minimalne.

Czy w La Liga są pewniaki?

W La Liga jest teraz tylko jednak drużyna, która może prawie pewna swojego miejsca w końcowej tabeli. Mowa tutaj o Sevilla FC, która obecnie jest na 4. pozycji. Aktualnie tracą oni co prawda tylko kilka punktów do czołowej trójki, jednak jest to mało prawdopodobne, by FCB, Atleti, czy Real zaczęli nagle na potęgę tracić punkty. Co za tym idzie, bardzo ciężko byłby zawodnikom z Andaluzji nadrobić stratę, by wspiąć się wyżej.

Jednak, aby Sevilla zaczęła się martwić o spadek z obecnej pozycji, musiało by dojść do istnego kataklizmu. Los Nervionenses mają w tym momencie aż 14 punktów przewagi nad kolejnym Realem Sociedad, co jest przecież przewagą prawie nie do odrobienia.

Zwłaszcza jeżeli spojrzymy na dyspozycję obu ekip. Sevilla wygrywa spotkanie za spotkaniem. Trzeba przyznać, że robią to w bardzo ciekawym stylu. Tak jak w ostatnim spotkaniu z Celtą Vigo w ostatniej kolejce. Szalony mecz skończył się wynikiem 4:3, a walka trwała do samego końca. Wynik w końcu mówi sam za siebie, każda bramka była opatrzona kontratakiem przeciwnika.

Emocje w Klasyku

El Clasico budzi ogromne emocje wśród kibiców piłki nożnej pewnie na całym świecie. Od meczu z ubiegłego tygodnia wiele zależało, bo stawką była zmiana pozycji w ligowej tabeli.

Był to z pewnością jeden z ciekawszych klasyków w ostatnim czasie. Jedna i druga ekipa miała sporo dobrych sytuacji, które można było przerodzić w bramki. Jednak w tym spotkaniu wygrała skuteczność Królewskich, którzy umieścili futbolówkę dwa razy w bramce, wobec jednego trafienia FC Barcelony.

Porażka dla Blaugrany oznaczała utratę długo piastowanej, drugiej pozycji w La Liga. Chociaż różnice cały czas są niewielkie, bo Real wyprzedził ich zaledwie o jeden punkt. Dla Barcelony jest to jednak dosyć kosztowna strata, natomiast Real pokazuje, że rośnie w siłę. Dla drużyny z Madrytu może się to okazać kluczowe nie tylko pod kątem rozgrywek ligowych, ale również meczów Ligi Mistrzów, gdzie Los Blancos niedługo będą się mierzyć w półfinałach.

To kto zdobędzie mistrza?

Jeszcze kilka tygodni temu mówiłam o tym, że Atletico Madryt będzie musiało się bardzo mocno postarać, aby odeprzeć ataki swoich przeciwników i utrzymać pozycję lidera. Jednak wtedy była to pozycją w miarę bezpieczna z kilkupunktową przewagą. Teraz między najlepszą trójką może zdarzyć się dosłownie wszystko.

Atletico co prawda pozostaje na prowadzeniu, ale remisując z Realem Betis w ubiegły weekend, czy przegrywając z Sevillą przed tygodniem, tylko ułatwia pościg drużynom, które znajdują się za ich plecami. Pozostańmy chwilę przy meczu z Betisem, bo zaczął się on dosyć dobrze dla Los Colchoneros. Już w 5. minucie spotkania objęli oni prowadzenie, dało to przynajmniej na chwilę nadzieję na pozytywne zakończenie spotkania. Nic bardziej mylnego, bo kilkanaście minut później Real Beris wyrównał i Atletico okazało się bezradne.

A jak to się przełożyło na tabelę w La Liga? Tak, że teraz Atletico ma zaledwie jeden punkt przewagi nad Realem Madryt, a dwa nad FC Barceloną. Real rośnie w siłę, Barcelona jest raczej stabilna, a Atletico ma problemy. Do tego dochodzi jeszcze ogromny problem z napastnikami zdolnymi do gry w drużynie Diego Simeone.

Wielka niespodzianka La Liga

Bardzo pozytywny okazał się ten weekend dla SD Huesca, która po długim pobycie w strefie spadkowej w końcu się z niej wydostała i widać szanse na utrzymacie się w hiszpańskiej ekstraklasie. Piłkarze z Huesci ograli Elche w bardzo ładnym stylu i mają prawdziwe powody do zadowolenia.