W marcu bieżącego roku władze UEFA ogłosiły, że mają w planach zniesienie Finansowego Fair Play. Regulacja wzbudzała w świecie futbolu wiele kontrowersji. Stosunek kibiców do tego przepisu zmieniał się niczym sytuacja w kalejdoskopie. W zależności od tego w jakim kontekście mówiono o FFP to tak było ono odbierane. Ale czym jest Finansowe Fair Play? Jak ono działało? I kto na tym w tak w zasadzie najbardziej stracił?

Czym w zasadzie jest Finansowe Fair Play?

Finansowe Fair Play jest regulacją wprowadzoną przez UEFA w 2010 roku. Przepis ten miał na celu poprawę kondycji finansowej klubów oraz unormowanie sytuacji na rynku transferowym. W związku ze stale rosnącym zadłużeniem drużyn piłkarskich, związek zdecydował się na zaostrzenie przepisów w obszarze wydatkowania środków pieniężnych. Stale rosnące zobowiązania z tytułu transferów mogły zagrozić rentowności i płynności finansowej przedsiębiorstw. A w konsekwencji doprowadzić do ich upadku.

Przepisy FFP zostały dodane jako część UEFA Club Licensing. Oznacza to, że bez spełnienia wymagań postawionych w regulacji kluby nie otrzymają licencji na występowanie w europejskich rozgrywkach. Finansowe Fair Play oraz wszystkie zawiłe normy z nim związane najlepiej opisuje zasada Break-even. Mówi ona o tym, że kluby w trakcie okresu sprawozdawczego nie mogą ponosić kosztów większych od przychodów. Oczywiście od tej reguły jest także szereg wyjątków. Dopuszczalne jest wykazanie przez klub straty na obszarze trzech lat, która nie przekracza łącznie 30 mln euro. Ponad to, wszelkie wydatki na poczet przyszłych korzyści nie są uznawane przez FFP jako koszt. Oznacza to, że nakłady na rzecz inwestycji treningowych, młodzieżowych, stadionowych oraz społecznych UEFA traktuje tak jakby ich nie było.

Niezwykle istotnym elementem, który zawiera Finansowe Fair Play jest uregulowanie roli właściciela klubu. Przepis w jasny sposób mówi o tym, że wszelkie wydatki prywatne ponoszone przez posiadacza zespołu są traktowane jako koszty przedsiębiorstwa. Co to w praktyce oznacza? Mniej więcej tyle, że mityczni oligarchowie Jurgena Kloppa, czy szejkowie z Manchesteru City oraz PSG mają w pewien sposób związane ręce. Nie mogą oni wpompować wielkich środków w swoje kluby, ponieważ złamią zasady FFP. Każdy „petrodolar” z ich portfela przeznaczony na transfery, bądź wynagrodzenie piłkarzy będzie kosztem klubu.

Kary za złamanie regulacji

Problemem związanym z respektowaniem FFP przez kluby piłkarskie były niejasne zasady karania za nieprzestrzeganie przepisów. Komentarze jakie pojawiały się wokół decyzji UEFA po zmniejszeniu wyroku Manchesterowi City jasno wskazywały na to, że kibice nie wierzą w dobre intencje władz europejskiej federacji. Dostarczenie po czasie dokumentów obciążających PSG przez Radę Finansową Kontroli Klubów także upewniło w tym przekonaniu miłośników teorii spiskowych. Wszystkie przepisy FFP są niezwykłe zawiłe, a normy dotyczące karania nieprecyzyjnie ustalone. W konsekwencji dochodzi do takich absurdalnych sytuacji jak ta z angielskim czy francuskim zespołem.

Do katalogu ogólnie przyjętych kar zalicza się między innymi: kary finansowe, odmowę rejestracji zawodników czy wykluczenie z rozgrywek. Jednak ten ostatni punkt jest stosowany przez UEFA niezwykle rzadko. Zazwyczaj dochodzi do zawarcia ugody pomiędzy federacją, a klubami, które mają problemy. Tak właśnie było w przypadku wcześniej wspomnianych Obywateli. Należy zwrócić uwagę na to, że możliwość negocjowania przypada nie tylko gigantom. Na pewne ustępstwa europejska federacja piłkarska poszła także w przypadku takich klubów jak: Monaco, Inter czy chociażby tureckie Galatasaray.

Zespołem, który zapisał się w niechlubny sposób na kartach Finansowego Fair Play jest bez wątpienia Dynamo Moskwa. Rosyjski klub w okresie trzech sezonów zanotował stratę wynoszącą ok. 257 mln euro. Tym samym przekroczyli oni dopuszczalny limit ponad 8 razy. W tym przypadku władze UEFA były bezwzględne i wykluczyły Dynamo z pucharów.

Jak można zauważyć federacja ustaliła bardzo dotkliwe kary. Jednak zdecydowanie brakowało konsekwencji w ich przyznawaniu. Może budzić to pewne zastanowienie. Ale też nie możemy się dziwić, że UEFA nie chciała wykluczać z rozgrywek drużyn, które gwarantowały dużą oglądalność. Piłka nożna to biznes, więc każdy w pierwszej kolejności zawsze będzie patrzył na zyski.

Finansowe Fair Play w praktyce

Tak jak już wspomniałem wcześniej jednym z głównych założeń FFP było ustabilizowanie sytuacji na rynku transferowym. Władze federacji najwidoczniej naiwnie wierzyły w to, że wprowadzenie ograniczeń zablokuje kolejne rekordowe transakcje. Wprowadzenie limitów wydatkowania środków miało wstrzymać zmiany klubów przez piłkarzy za horrendalne kwoty. Osobiście jestem zdania, że duży wpływ na tę decyzję mógł mieć transfer Cristiano Ronaldo do Realu Madryt za 94 mln euro.

Żeby przejść do sedna sprawy należy pochylić się nad tym jak rozliczane są koszty związane z zakupem zawodników. Klub ma możliwość „zamortyzować” taki transfer, czyli rozbić cały wydatek na wszystkie lata trwania kontraktu piłkarza. Co to oznacza w praktyce? W poniższej tabeli dokonałem prezentacji trzech przykładowych transferów i ich wpływu na budżety klubów.

Jak można zauważyć kluby bogate są w tej sytuacji niezwykle premiowane. Teoretycznie transfer Neymara obciążył bardziej budżet PSG niż zakontraktowanie Fekira przez Betis. Jednak francuski zespół w dalszym ciągu ma do dyspozycji ponad 550 mln, czyli niemal 3,5 raza więcej niż wynosi cały budżet Betisu. Przykład Hazarda jeszcze dobitniej pokazuje to jaką przewagę w kontekście FFP mają bogate kluby. Dla Realu Madryt zakup Belga pochłania zaledwie 6,77%.

Efekty tych przepisów widać gołym okiem w Lidze Mistrzów. Jeżeli cofniemy się do wyników z rozgrywek w poprzednich latach to dostrzeżemy zmianę jaka zaszła po wejściu w życie regulacji. Aktualnie rozgrywki są zdominowane przez wąską grupę najbogatszych drużyn. Niezwykle rzadko jesteśmy świadkami niespodzianek i nietypowego grona zespołów w ćwierćfinałach Champions League. Ponad to, w poprzednim sezonie po raz pierwszy w historii doszło do sytuacji, że z grup wyszły jedynie zespoły należące do lig TOP5. Jeżeli Finansowe Fair Play zostanie zniesione to być może dojdzie do pewnego odświeżenia klubów, które oglądamy na europejskich boiskach.

Co wejdzie w miejsce FFP

Finansowe Fair Play na zasadach obowiązujących przez ostatnią dekadę absolutnie się nie sprawdziło. Co prawda sytuacja finansowa klubów być może stała się stabilniejsza, jednak wydatki na transfery i wynagrodzenia stale rosły. W dobie pandemii przychody przedsiębiorstw znacząco się zmniejszyły. Oznacza to, że niemal niemożliwym jest prawidłowe dopięcie budżetu. Piłkarzy proszono o zgodę na obniżkę pensji, zwalniano pracowników oraz cięto koszty wszędzie gdzie się tylko dało. Jeżeli do kryzysu finansowego dołożymy regulacje FFP to kluby znalazły się w naprawdę katastrofalnej sytuacji.

Aktualny prezydent UEFA, Aleksander Čeferin, już w 2018 roku wypowiadał się na temat konieczności reformy tych przepisów. Słoweński prawnik wyszedł z propozycją wprowadzenia „podatku od luksusu”. Oznacza to, że obowiązujące zasady zostałyby zniesione. W ich miejsce weszłyby bardziej przyjazne dla inwestorów regulacje, które zachęciłyby do wkładania pieniędzy w futbol.

Finansowe Fair Play było betonowym kołem ratunkowym dla mniej zamożnych klubów. W teorii przepisy miały ograniczyć wydatki najbogatszych, a w praktyce odebrały szanse na rozwój mniejszym drużynom. Nałożenie podatku od nadwyżki kosztów nad przychodami nie jest moim wymarzonym rozwiązaniem. Być może należałoby całkowicie znieść regulacje związane z normami finansowymi. Kluby przez te 10 lat obowiązywania FFP już się nauczyły, że dobrze jest mądrze gospodarować pieniędzmi. Dlaczego nie można by uwolnić rynku i pozwolić inwestorom na wpompowanie jeszcze większych pieniędzy w futbol?

Tego jaką propozycję ma przygotowaną UEFA w kontekście nowych regulacji finansowych jeszcze nie wiemy. Pewnym jest natomiast to, że Finansowe Fair Play jakie znamy odejdzie w niepamięć. Nowe przepisy na pewno będą bardziej liberalne i pozwolą na większą swobodę wydatkowania pieniędzy. Czy oznacza to, że znowu będziemy świadkami narodzin klubów zbudowanych na pieniądzach jak Chelsea, Manchester City czy PSG? Zapewne najbliższe sezony będą lizaniem ran po kryzysie. Jednak być może za kilka lat będziemy świadkami powstania nowej piłkarskiej potęgi opartej na petrodolarach.