W latach 90. polskie kluby osiągały jedne z najlepszych wyników w historii naszej piłki na arenie międzynarodowej. To właśnie na początku ostatniej dekady XX. wieku Legia wywalczyła półfinał Pucharu Zdobywców Pucharów. Mierzyła się wtedy z największymi potęgami europejskiej piłki, a zatrzymać ich zdołał dopiero Manchester United. Jednak to nie tylko Legia może pochwalić się świetnymi turniejowymi wynikami. To też świetne występy Widzewa Łódź, czy GKS-u Katowice dawały kibicom niezapomniane emocje. Jednak to już tylko historia.

Pierwsza dekada nowego tysiąclecia jest chyba ostatnim okresem, w którym kontrast pomiędzy naszą piłką a zachodem nie był jeszcze aż tak widoczny. Choć różnica w finansach była już nie do pokonania to wciąż wydawało się, że piłkarsko nie jesteśmy aż tak w tyle. Świetnym przykładem może być tu Wisła Kraków, która totalnie zdominowała początek XXI. wieku w lidze. Kierowana przez legendarnego właściciela – Bogusława Cupiała, zdobywała rok po roku mistrzostwa kraju. Ponadto, jak zawsze silna była warszawska Legia, a do głosu dochodziła również inna drużyna „zza miedzy” – Polonia. Początek nowego tysiąclecia przynosił kibicom wiele emocji, a jak w skrócie wyglądała pierwsza dekada XXI. wieku? O tym poniżej, zapraszam!

Historia początku XXI wieku? – Totalna dominacja Wisły

Jak wspomniałem wyżej, rozgrywki krajowe zostały zdominowane przez praktycznie dwie drużyny – Wisłę i Legię. W latach 2000-2010 te kluby zdobywały łącznie osiem tytułów mistrza Polski. Siedmiokrotnie natomiast, plasowali się na drugim miejscu w końcowej klasyfikacji. Chociaż bardziej trafne byłoby określenie, że to Biała Gwiazda była niekwestionowanym królem nowego tysiąclecia. Piłkarze z Krakowa wywalczyli mistrzostwo Polski w latach: 2001, 2003, 2004, 2005, 2008, 2009 oraz wicemistrzostwo w roku 2000 i latach 2002, 2006, 2010. Pozostali tryumfatorzy ligi prezentowali się następująco: Polonia Warszawa (2000), Legia Warszawa (2002, 2006), Zagłębie Lubin (2007), Lech Poznań (2010). W Pucharze Polski natomiast, zwycięzcy przedstawiali się nieco inaczej, a mianowicie: Amica Wronki (2000), Polonia Warszawa (2001), Wisła Kraków (2002, 2003), Lech Poznań (2004, 2009), Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski (2005, 2007), Wisła Płock (2006), Legia Warszawa (2008), Jagiellonia Białystok (2010). Także podsumowując, jedynie Wisła Kraków zdołała zdobyć dublet, wygrywając zarówno ligę, jak i puchar w 2003 roku.

Wybitni zawodnicy na polskich i zagranicznych boiskach

W pierwszej dekadzie XXI wieku rodziły się legendy polskiego futbolu, które znamy i kojarzymy do dziś. I, jak pewnie niejednokrotnie mieliście okazje gdzieś usłyszeć lub przeczytać, wciąż stawiane są pytania, dlaczego nie udało się osiągnąć reprezentacji więcej, skoro mieliśmy tylu wspaniałych zawodników… W Wiśle Kraków występowali przede wszystkim wybitni napastnicy: Maciej Żurawski, Tomasz Frankowski. Grali również inni świetni piłkarze na innych pozycjach – Arkadiusz Głowacki, czy Radosław Kałużny. Nasi zawodnicy grali ponadto w dobrych lub bardzo dobrych klubach z najlepszych europejskich lig. Artur Boruc, Jerzy Dudek, Jacek Krzynówek, Tomasz Hajto – to piłkarze, którzy wywalczyli sobie miejsce w 1. składzie swoich klubów. A reprezentowali oni nie byle jakie zespoły, ponieważ zakładali trykoty Liverpoolu, Southampton, Celticu Glasgow, Anderlechtu Bruksela, czy Borussi Dortmund. W tej dekadzie, do gry zaczynali również wchodzić młodzi piłkarze. Kilka lat później traktowani byli jako jedni z najlepszych na swoich pozycjach. Mowa tu o takich zawodnikach jak Łukasz Piszczek, Jakub Błaszczykowski, czy, nasz najlepszy piłkarz w historii, Robert Lewandowski. To właśnie w latach 2005-2010 rozgrywali swoje mecze na boiskach Ekstraklasy, by później, konsekwentnie, dochodzić do najwyższego światowego poziomu.

Jak pokazuje historia, początki zawsze są trudne…

Jak już wspomniałem – wybitni indywidualnie piłkarze nie byli gwarancją sukcesu reprezentacji. Jednak to, czego nie udało się zrobić trenerom w kadrze, udawało się (w miarę) menedżerom klubowym. Choć od razu zaznaczę, że najlepsze klubowe występy na arenie międzynarodowej polskie zespoły miały już za sobą, to na początku XXI. wieku, wciąż potrafiliśmy zagrozić europejskim potęgom. Zaczęło się jednak nie najlepiej, gdyż pucharowe zmagania w sezonie 2000/2001 kończyły się dosyć szybko. Najbliżej awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów była Polonia, która po wyrównanej walce z Panathinaikosem AO odpadła w 2. rundzie. W kolejnym sezonie swoich sił próbowała Wisła. W pierwszym meczu bezproblemowo pokonała Skonto Ryga, a już w następnym spotkaniu miała zmierzyć się z FC Barceloną. I, mimo nikłych szans, podopieczni Franciszka Smudy walczyli jak równy z równym – dwumecz zakończył się wynikiem 3:5 na korzyść Katalończyków. Jednak fakt, że Biała Gwiazda stawiła taki opór jednej z najlepszych drużyn Europy, napawał kibiców optymizmem na przyszłość. Pozostałe drużyny, jak Polonia i Pogoń Szczecin nie przeszły nawet 1. rundy. Legia, która prezentowała nas w pucharze UEFA godnie walczyła z Valencią, jednak końcowo musiała uznać wyższość Hiszpanów.

Wreszcie upragniony sukces…

Sezon 2002/2003 to w końcu realny sukces polskiego klubu w europejskich pucharach. Od czasów Widzewa i Legii w fazie grupowej Ligi Mistrzów, w końcu przyszedł czas na kontynuację historii. Tym razem głównym bohaterem była Wisła Kraków, a ich sceną były rozgrywki pucharu UEFA. Biała Gwiazda bezproblemowo pokonała NK Primorje w 1. rundzie, a następnie w dwumeczu rozprawiła się z Parmą, 5:3. W 3. rundzie wręcz rozgromili Schalke 04, gdyż podopieczni Henryka Kasperczaka zwyciężyli aż 4:1 na boisku rywala. Tym samym, polski klub w końcu awansował do play-offów europejskiego turnieju. Przeciwnikiem Wisły była ponownie włoska drużyna – Lazio i, po remisie 3:3 na Reymonta, nadzieje na kolejny awans były ogromne. Niestety, we Włoszech to piłkarze z Rzymu okazali się mocniejsi, wygrywając spotkanie 2:1. Pozostałe polskie zespoły nie poszły drogą Wisły i odpadały w początkowych fazach turnieju.

Niemały sukces Białej Gwiazdy w Pucharze UEFA powodował, że kibice oczekiwali pozytywnych efektów tego wydarzenia. Kolejne sezony to, niestety, w większości nieudane występy naszych zespołów. Na kilka dobrych meczów trafiało się kilkanaście dużo słabszych. I, na przykład, mimo, że Dyskobolia potrafiła wyeliminować Manchester City to odpadała później z Girondins Bordeaux. Do w miarę udanych pucharowych sezonów można zaliczyć występ Wisły Kraków w sezonie 2006/2007, kiedy to awansowała do fazy grupowej pucharu UEFA. „W miarę udanych”, gdyż to tyle, na co było stać Białą Gwiazdę, ponieważ większość spotkań Wiślacy przegrali.

Czy historia lubi się powtarzać?

Do tego samego grona dorzucę jeszcze występ Lecha Poznań w sezonie 2008/2009, który po dobrej grze w eliminacjach i fazie grupowej awansował do fazy pucharowej, gdzie w 1/16 zmierzył się z Udinese Calcio. Lechici pokazali się jednak z bardzo dobrej strony, zacięcie walcząc z włoską drużyną. W pierwszym meczu padł remis 2:2, a w rewanżu nieznacznie lepszym zespołem okazali się być Włosi, którzy zwyciężyli 2:1. Sezon ten, podobnie jak sezon Wisły w 2002/2003 to w końcu realny sukces polskiego klubu na arenie międzynarodowej. Na kolejny świetny występ nie trzeba było długo czekać, a głównym bohaterem ponownie okazał się być Lech Poznań. Tym razem jego występy zostały zapamiętane zdecydowanie bardziej, gdyż grupowi przeciwnicy Lecha byli naprawdę grubymi tuzami. Kolejorz awansował do fazy pucharowej po dwóch zwycięstwach z Red Bullem Salzburg, pokonaniu Manchesteru City oraz dzięki dwóm remisom z Juventusem. Niestety, wiosną Lech poległ w starciu ze SC Braga. Z Portugalczykami udało wygrać się pierwszy mecz, jednak rewanż należał już do rywali

Kilka najlepszych polskich występów na arenie międzynarodowej

I, jak w przypadku artykułów z tego cyklu, ponownie pozwolę sobie przypomnieć kilka najlepszych występów naszych drużyn z okresu pierwszej dekady XXI. wieku. Zaliczyć do nich można np. rywalizację Wisły z Realem Madryt w eliminacjach Ligi Mistrzów w 2004 roku. Mimo przegranej Białej Gwiazdy z hiszpańskim zespołem, dwumecz w wykonaniu Wiślaków był naprawdę wysokiej jakości. Damian Gorawski może nawet pochwalić się trafieniem na Santiago Bernabeu. Pod koniec meczu, kiedy karty były już rozdane, udało mu się trafić do siatki Ikera Casillasa. Wisła może pochwalić się również innym wspaniałym osiągnięciem. Tym razem to nie tylko fantastyczna gra, ale także wynik był po stronie Polaków. W eliminacjach do Ligi Mistrzów w 2008 roku, Biała Gwiazda pokonała FC Barceloną 1:0, a zwycięską bramkę na stadionie przy ul. Reymonta zdobył Brazylijczyk Cleber. Niestety, pierwszy mecz Wisła sromotnie przegrała aż 4:0, więc o awansie dalej nie było mowy. Innymi wspaniałymi spotkaniami były rywalizacje Lecha w sezonie 2009/2010, gdzie tak naprawdę każdy mecz Kolejorza zaliczyć można do niezwykle interesującego. Ponadto, wspomniany przeze mnie wcześniej występ Groclina z Manchesterem City z 2003 roku również należy do takich, których historię warto sobie przybliżyć.

To by było na tyle…

Podsumowując, lata 2000-2010 należały do w miarę udanych, jeśli bierzemy pod uwagę różnicę, jaka już zdążyła powstać pomiędzy polskimi a zachodnimi zespołami. Warto również odnotować fakt, że coraz więcej polskich piłkarzy uciekało grać za granicę. I nic w tym dziwnego, spełniali swoje marzenia, zarabiając tym samym lepsze pieniądze niż w Polsce. Być może, gdyby większość z nich została w kraju, polskie kluby wywalczyłyby sobie lepsze wyniki. Gdybać można w nieskończoność, a to nie o to przecież w tym chodzi…

Dzisiejszy „odcinek” jest już ostatnim z serii „Powrotu do historii”. Przez te kilka miesięcy miałem okazję przedstawiać Wam w wielkim skrócie to, jak wyglądała polska piłka od początku jej istnienia w naszym kraju aż po dzisiejsze czasy. Ten cykl pozwolił zagłębić mi się w to, jak wyglądał i rozwijał się biało-czerwony futbol przez lata. Dziękuję tym, którzy chociaż raz wstąpili tu, aby nieco dowiedzieć się o naszej piłkarskiej historii. Do zobaczenia przy okazji innych publikacji!