Całe grono zainteresowanych piłką nożną w Polsce wstrzymało na parę godzin oddech! Michał Probierz podał się do dymisji. Coś, co wydawało się niemożliwe, stało się faktem. Jednak w tej historii mamy pewien plot twist. Prezes Pasów nie zgodził się na dymisję trenera i wiceprezesa ds. sportowych w jednym. Jak widać, jeden rabin powie tak, a inny rabin powie nie. W tym wypadku uzgodniono kompromis, czyli parudniowy urlop dla trenera Probierza. Jednak jak ta cała sytuacja świadczy o zarządzaniu w klubie?

Zaczynając od samej oceny tego mariażu – na samym wstępie pomysł, aby trener był odpowiedzialny za prowadzenie zespołu i jednocześnie piastował urząd wiceprezesa w klubie, był dość kontrowersyjny. Zbieranie zbyt dużej władzy w rękach jednego ośrodka decyzyjnego często nie kończy się zbyt szczęśliwie. To tak jakby minister sprawiedliwości był jednocześnie Prokuratorem Generalnym. Absurd.

Wróćmy jednak do kluczowego aspektu oceny całego projektu. Abstrahując od jego kontrowersyjności, był to pomysł innowacyjny. Wydawało się, że kto jak nie Probierz będzie panaceum na ten chory system wprowadzania młodzieży, a raczej jego braku. Lekiem na problemy infrastrukturalne w piłce. Zakładano, że stworzy on w Krakowie nowy wspaniały świat, lecz chyba tylko dawka somy mogłaby przenieść nas do tego wyimaginowanego świata. Ponad 3 lata pracy Probierza w Cracovii pokazują, jak trudno jest w Polsce o długofalowy projekt.

Projekt Probierza

Nie można nie odnieść wrażenia, że trener Cracovii po prostu wziął za dużo na swoje barki. Jednakże szacunek dla niego, że podjął się tak trudnego zadania w realiach polskiej piłki. Natomiast koń jaki jest, kady widzi i Cracovia Probierza nie przypomina projektu budowanego mozolnie przez cały okres jego trenowania i prezydentury. Nie chcę tutaj oceniać, jak bardzo oczekiwania rozmyły się z rzeczywistością. 

Jednak fakt, w jaki sposób doszło do rozłamu pomiędzy Cracovią a Probierzem, jest dość groteskowy. Trener i wiceprezes w jednym składa dymisję, której nie przyjmuje właściciel klubu. Probierz wziął na swoje barki projekt nowatorski, lecz zarazem kontrowersyjny w swojej formule. Skoro skupił w swoich rękach aż taką władzę w klubie, to jednak wiedział, na co się pisze i jak to może się skończyć. 

Z drugiej strony prezes Filipiak nie przyjmuje dymisji. Ciężko się dziwić takiej decyzji. Zatrudnił człowieka-wizjonera, który miał stworzyć struktury w klubie. Dostał potężne możliwości, kompetencje, czas i pieniądze. Po 3 latach jednak trener mu ucieka nie pozostawiając za sobą struktur, drużyny ani młodych Polaków wychowanych w akademii. Oprócz Pucharu Polski i gry w eliminacjach Ligi Europy w klubie nie pozostało nic. Prezes Filipiak może mieć poczucie, że jeśli teraz puści Probierza, to kto nie przyjdzie na jego miejsce, będzie miał ogromny problem z zapanowaniem nad całą sytuacją. Skoro Probierz podjął się tak ogromnego wzywania, a nie wyniknęło z tego wiele, to powinien zostać i ustabilizować sytuację. Tym bardziej, że jest to początek rundy wiosennej, gdzie przepracował z drużyną cały okres przygotowawczy.

Co dalej?

Jednak czy takiej sytuacji nie dało się przewidzieć? Czy w momencie powierzania tak ważnych funkcji jednej osobie nikt nie pomyślał, co się stanie, jeśli cały ten projekt nie wypali? Prezes Filipiak jest bardzo inteligentną osobą i wygląda na to, że zdawał sobie sprawę, że to nie jest projekt na rok, dwa czy trzy, a na więcej. Wymagał od Probierza nie tylko wyników, lecz stworzenia struktur w klubie. Dopóki cel nie zostanie zrealizowany, to Probierz nie odejdzie. 

Warto wziąć pod uwagę czynnik ludzki w ocenie Probierza. Widać, że jest zmęczony całą sytuacja i potrzebuje przerwy. Należy więc trzymać kciuki za jego zdrowie psychiczne i żeby znów znalazł w piłce swoją somę. Oby urlop odświeżył głowę trenera i pozwolił podejść na nowo do tworzonego projektu. Może to będzie początek czegoś nowego? Tego nie wiemy, lecz trzymajmy kciuki, aby jeden z lepszych polskich trenerów, odpoczął i na nowo spojrzał na piłkę z głodem trenowania. Jednak patrząc na całą sytuację można przytoczyć powiedzenie Zbigniewa Bońka: lepiej dwóch rannych niż jeden nieżywy.

Będąc w temacie naszej ukochanej Ekstraklasy, zapraszamy na podsumowanie zimowych transferów!