Wielki Piątek to szczególny dzień w historii Irlandii Północnej. W 1998 roku właśnie w tym dniu zawarto porozumienie, które miało zakończyć „Kłopoty”. Konflikt na tle polityczno-religijnym trwa dalej, jednak przybrał spokojniejszą formę. Spór przeniósł się także na boiska i podzielił jeszcze bardziej zwaśnionych kibiców. Także i w tym przypadku okazało się, że apolityczność w piłce nożnej jest mitem.

Czym są „Kłopoty”?

„Kłopoty” jest to nazwa konfliktu, który przez lata był toczony przez mieszkańców Irlandii Północnej. Społeczeństwo w tym kraju jest niezwykle spolaryzowane. Część narodu domaga się dołączenia państwa do Irlandii, a druga grupa popiera „związek” z Anglią i przynależność do Zjednoczonego Królestwa. Spór ten ciągnął się przez niemal 30 lat, a w jego wyniku śmierć poniosło około 3500 osób. Wojna domowa formalnie została zakończona, jednak w Belfaście mówi się chętniej o „zawieszeniu broni”.

Można by wywnioskować, że „Kłopoty” mają przede wszystkim podłoże polityczne. Silny nacjonalizm należy uznać za główny czynnik poróżniający obie grupy. Jednak z czasem doszedł także element religijny, który jeszcze bardziej podzielił obywateli Irlandii Północnej. Republikanie są zagorzałymi katolikami i jest to grupa chcąca połączenia się obu Irlandii. Natomiast lojaliści to protestanci popierający przynależność kraju do Wielkiej Brytanii. Zarówno katolicyzm jak i protestantyzm to główne nurty chrześcijaństwa. Dlaczego więc zaczęto doszukiwać się dodatkowo sporu w obszarze tej samej religii?

Nic bardziej nie pogłębia konfliktu niż jasne określenie sojuszników i wrogów. Wykorzystanie do tego celu określeń katolicy i protestanci było idealnym rozwiązaniem. Korelacja pomiędzy wyznaniem, a poglądami politycznymi jest w Irlandii Północnej bardzo wyraźna. A więc przypisanie grupom religijnych odpowiedników nie było trudne.

Oczywiście nie mogło obejść się bez przeniesienia sporów polityczno-religijnych na stadiony. Grupy szybko utożsamiły się ze szkockimi klubami, których tradycje są ściśle powiązane z irlandzkimi imigrantami. Republikanie wspierają Celtic, który został założony przez katolików. Natomiast lojaliści sympatyzują z Rangersami, zespołem który powstał z inicjatywy protestantów. Klubowe barwy na ulicach ułatwiają określenie zwaśnionym stronom, że „Ten z nami! Ten przeciw nam!”.

„Kłopoty” w futbolu

Ze względu na niezwykle niski poziom północnoirlandzkiej ligi kibice postanowili szukać sympatii klubowych poza granicami kraju. Szkockie zespoły stały się poniekąd symbolem konfliktu. Kolor koszulki jaką na sobie nosisz w jasny sposób przekazuje z jakiego środowiska pochodzisz. Atmosfera powstająca wokół Old Firm Derby przenosi się nie tylko na ulice Glasgow, ale także rozpala Belfast. Irlandczycy z Północy pomimo zawieszenia broni cały czas żyją konfliktem na linii katolicy – protestanci. Mecz pomiędzy klubami z tak wyraźnymi tradycjami religijnymi rozgrzewa emocje, które cały czas się w nich kłębią.

Nie trudno się domyślić, że mecze reprezentacyjne są równie elektryczne jak derby Glasgow. Podzielone społeczeństwo wspiera także dwie różne kadry narodowe. Protestanci są wierni Irlandii Północnej i kibicują swojej reprezentacji. Natomiast katolicy trzymają kciuki za Zieloną Armię zza zachodniej granicy. Ze względu na różne sympatie piłkarskie bezpośrednie spotkania pomiędzy Irlandczykami przez lata stanowiły „Kłopoty”.

Punkt kulminacyjny konfliktu miał miejsce w trakcie eliminacji do Mistrzostw Świata w 1994 roku. O awansie Irlandczyków na mundial decydowało starcie z Irlandią Północną. Mecz zakończył się remisem i zielona część wyspy świętowała zakwalifikowanie się na turniej. Jednak samo spotkanie zeszło na drugi plan.

Irlandczycy w obawie przed zamachem postanowili dostać się do Belfastu samolotem. Autobus, którym jechali na stadion był zapełniony żołnierzami mającymi chronić zawodników. Kibice Irlandii Północnej obrażali z trybun piłkarzy w zielonych strojach, nazywali ich terrorystami i życzyli im śmierci. Oberwało się także matkom zawodników, które według doniesień kibiców miały pełnić (delikatnie mówiąc) funkcje papieskich kurtyzan.

Największa tragedia wydarzyła się jednak na kilkanaście dni przed meczem. IRA dokonała zamachu bombowego, w którym zginęło 10 osób. Lojaliści nie pozostali dłużni i odpowiedzieli terrorem w swoim wykonaniu. Polowanie na katolików rozpoczęło się w barze dzień przed Halloween. Zamachowiec zanim zabił 8 osób wykrzyknął: „Cukierek albo psikus”. Z każdym kolejnym dniem liczba ofiar się powiększała. Przed pierwszym gwizdkiem śmierć poniosło łącznie 26 osób.

IRA – terroryzm w katolickim wydaniu

Zdecydowana większość z nas może powiedzieć o sobie, że jest przeciwnikiem terroryzmu. Zamachy i różnego rodzaju działania destabilizujące bezpieczeństwo są argumentem, który jest przytaczany w debacie na temat przyjmowania uchodźców do Europy. Społeczeństwo obawia się, że muzułmanie będą przeprowadzać ataki na tle religijnym i masowo mordować chrześcijan. Jednak sytuacja w Irlandii Północnej pokazuje, że również w naszym kręgu kulturowym może dojść do strasznych zbrodni.

IRA to tajna irlandzka organizacja paramilitarna, której celem było przyłączenie Irlandii Północnej do Republiki Irlandzkiej. Charakteryzuje ją skrajny nacjonalizm o lewicowym zabarwieniu. Warto nadmienić, że jest katolicka bojówka odpowiedzialna za liczne ataki na protestantów. Formacja uznawana jest za grupę terrorystyczną, która przy użyciu siły chciała zrealizować swoje postulaty. Przedstawiciele jednostki wielokrotnie powtarzali, że ich celami ataku są przede wszystkim władze brytyjskie. Jednak w przeprowadzanych zamachach “w wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności” śmierć ponosili protestanccy cywile.

IRA wielokrotnie zawieszała swoją działalność, żeby powrócić pod nieco zmienioną nazwą. W okresie “Kłopotów” byli znani jako PIRA (Prowizoryczna Irlandzka Armia Republikańska). Odpowiadali oni za liczne ataki na służby mundurowe oraz brytyjskich polityków. Najpoważniejszy zamach miał miejsce w Manchesterze w 1996 roku, kiedy zdetonowali oni 1,5-tonową bombę w centrum miasta. Według doniesień, organizacja miała współpracować z reżimem Kaddafiego oraz irańskim rządem. Terroryści mieli otrzymywać od nich różnego rodzaju broń oraz dofinansowanie na prowadzenie akcji. W 2005 PIRA oznajmiła, że kończy z działaniami zbrojnymi i godzi się na rozbrojenie. Jednak przyroda nie lubi próżni i ich miejsce zajęła kolejna organizacja terrorystyczna. Tym razem pod nazwą Nowa IRA.

Jak wskazują dane, obecnie Europa jest znacznie bezpieczniejszym miejscem niż miało to miejsce w ostatnich dekadach ubiegłego wieku. Prawicowe pokrzykiwania o zagrożeniu z zewnątrz są na ten moment jedynie populistycznymi hasłami. IRA, baskijska ETA czy Anni di Piombo przeprowadzały w latach swojej działalności znacznie więcej zamachów niż robią to aktualnie islamiści. Terroryści walczący w imię dżihadu są w pewnym stopniu zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa. Jednak traktowanie wszystkich muzułmanów jako potencjalnych zamachowców jest najzwyczajniej w świecie komiczne. Czy jeżeli katolicy z IRA przeprowadzali zamachy to musimy uznawać katolików za siewców terroryzmu?

„Kłopoty” przybrały nowy format

W kwietniu 1998 roku doszło do kluczowych wydarzeń na Wyspach Brytyjskich. Zdecydowano się na zawarcie porozumienia wielkopiątkowego. Miało ono na celu zakończenie konfliktu w Irlandii Północnej. Dodatkowo jego postanowienia były zabezpieczeniem przed ewentualnym powtórzeniem się podobnego sporu. Przyznanie narodowi większej suwerenności, rozbrojenie organizacji paramilitarnych oraz wprowadzenie równouprawnienia obywateli było przełomem. Główni twórcy porozumienia, katolik John Hume oraz protestant David Trimble, dostali za swoje zasługi Pokojową Nagrodę Nobla.

Wraz z zawarciem porozumienia uznano, że „Kłopoty” się zakończyły. Jednak żaden mieszkaniec Belfastu pod tym stwierdzeniem się nie podpisze. Stolica Irlandii Północnej jest aktualnie jednym z najdziwniejszych miast w Europie. Lokalna społeczność jest tolerancyjna wobec turystów, nie przeszkadza im jeżeli ktoś jest innej rasy czy posługuje się obcym językiem. Jednak tolerancja kończy się wobec mieszkańców Belfastu zamieszkujących wrogie dzielnice. Będąc obcym nie musisz czuć zagrożenia nawet nocą, jeżeli jesteś stąd nie możesz odczuwać bezpieczeństwa nawet w dzień.

Miasto podzieliło się na dwa regiony. W stolicy są obszary gdzie można dojechać jedynie katolickimi lub protestanckimi taksówkami. Linie autobusowe są wyznaczone w taki sposób, żeby nie jeździły między dzielnicami. Takie działania mają poniekąd zwiększać bezpieczeństwo w mieście. Jednak nikomu nie zależy na tym, żeby zmieniać obecną sytuację. Są osoby, które nigdy nie pojawiają się we „wrogich” dzielnicach, ponieważ twierdzą, że lepiej nie ryzykować. Nawet w policji musi być zachowana proporcja w zatrudnieniu katolików i protestantów. Belfast stara się robić wszystko, żeby było w końcu normalnie, ale skutki są zupełnie odwrotne.

Obecne „Kłopoty” dotykają szczególnie młodych mężczyzn. W północnoirlandzkiej mentalności ciągle jest żywy wzorzec „prawdziwego” faceta. Chłopakom wydaje się, że ich przyszłość to praca w stoczni bądź fabryce. Nie nadążają oni za zmianami i nie są w stanie się do nich przystosować. Kobiety w Irlandii Północnej dzięki wyższemu wykształceniu otrzymują wyższe wynagrodzenia. Jeżeli mężczyźni nie zrozumieją nowych realiów to ich sytuacja będzie się stale pogarszała.

Nadzieja na lepsze jutro

Ryan Whelan wyrasta na cichego bohatera Belfastu. Dzięki niemu Irlandia Północna może już za kilkanaście lat się zmieni. Mężczyzna postanowił wraz ze swoimi przyjaciółmi reaktywować lokalny Celtic. Mężczyzna zaznacza, że szanuje tradycje i osiągnięcia Celticu Belfast, jednak ten projekt ma być czymś nowym. Chce on zbudować przyjazne środowisko dla wszystkich osób chcących się zaangażować w klub. Nie ma tutaj miejsca na uprzedzenia religijne i niechęć z powodu pochodzenia. Whelan chce pokazać młodzieży, że możliwe jest wspólne życie i nie ma potrzeby toczyć ze sobą wojny na ulicach miasta.

Kluczowym dla sukcesu projektu było stworzenie bezpiecznego miejsca, gdzie rodzice będą chcieli wysyłać swoje dzieci. Należało stworzyć ośrodek otwarty dla wszystkich, w którym nie występuje nienawiść i zła energia. Otwartość założycieli przyniosła świetne efekty. Pomysł, na który wpadł mężczyzna okazał się idealnym sposobem na walkę z uprzedzeniami. Być może dzięki jego pracy uda się zbudować nową lepszą społeczność, która odmieni ten kraj. Whelan ma pod swoimi skrzydłami kilkanaście zespołów, z czego połowa to drużyny dziewczęce. Ma to dowodzić, że piłka nożna jest dla wszystkich i każdy ma prawo ją uprawiać.

Założyciele Celticu postanowili nie odcina się od historii. Wyszli oni z założenie, że „Kłopoty” są elementem, którego nie da się wymazać z północnoirlandzkich realiów. Jednak postanowiono przekuć je w pozytyw. Zdarzenia z przeszłości mają być lekcją dla dzieci i młodzieży. Mają im pokazać ile zła może wynikać z prowadzenia bezpodstawnych konfliktów. Historię swojego kraju bez wątpienia należy znać oraz szanować. Jednak przede wszystkim ma być ona dla nas lekcją na przyszłość, a nie powinna nam zakłócać i niszczyć teraźniejszości.