Betfan

Nowa historia

Red Bull Salzburg to klub mogący polaryzować opinie kibiców. Wielu sympatyków do dziś nie może wybaczyć koncernowi przejęcia Austrii Salzburg. W 2005 roku miał bowiem miejsce brutalny rebranding – zniknęły dotychczasowe barwy klubu, nazwa czy stroje. Oprócz tego ogłoszono, że to „nowy klub bez historii”. Od tego czasu zdążyli już jednak napisać nową.

Swego czasu austriacka federacja musiała interweniować, ponieważ na stronie klubowej widniała informacja, że klub utworzono w 2005 roku. Dziś w zakładce „historia” widnieją również sukcesy z czasów Austrii, ale tych z ery Red Bulla jest zdecydowanie więcej. I to pomimo tego, że klub w obecnej formie istnieje 15 lat, a w poprzedniej niemal 5 razy tyle.

  • 05/06 – 2. miejsce
  • 06/07 – 1. miejsce
  • 07/08 – 2. miejsce
  • 08/09 – 1. miejsce
  • 09/10 – 1. miejsce
  • 10/11 – 2. miejsce
  • 11/12 – 1. miejsce, puchar
  • 12/13 – 2. miejsce
  • 13/14 – 1. miejsce, puchar
  • 14/15 – 1. miejsce, puchar
  • 15/16 – 1. miejsce, puchar
  • 16/17 – 1. miejsce, puchar
  • 17/18 – 1. miejsce, finalista pucharu
  • 18/19 – 1. miejsce, puchar
  • 19/20 – 1. miejsce, puchar

Eurowp…adki

Krajowe podwórko to absolutna dominacja w wykonaniu „Byków”. Choć pozycja ligi austriackiej w rankingu UEFA systematycznie rośnie – w sezonie 2006/07 była na 21. miejscu, a polska na 22. – to brakowało przełożenia sukcesów w rodzimych rozgrywkach na grę w europejskich pucharach. Co prawda Salzburg z reguły grywał w Lidze Europy, jednak tam (lub w kwalifikacjach do LM lub LE) musiał uznawać wyższość takich ekip jak Standard Liège, Lech Poznań, Dynamo Mińsk czy… Dudelange.

Od pewnego czasu widać poprawę. W trzech ostatnich sezonach grali w LE również na wiosnę, drugi raz z rzędu występują w Lidze Mistrzów. Co więcej, po 5. kolejkach dalej są w grze – gdyby w ostatniej serii gier udało im się pokonać Atlético, to zapewnią sobie awans do fazy pucharowej.

Kogo wychowali, kogo wychowają?

Dobra dyspozycja w europejskich pucharach pozwala im rozwijać się w tym, co Red Bull lubi najbardziej, czyli szkoleniu młodzieży. Sadio Mané, Naby Keïta czy Dayot Upamecano odchodzili z klubu parę lat temu, gdy austriacki zespół nie miał jeszcze tak ugruntowanej pozycji w Europie, ale w ostatnim czasie wydał na świat jeszcze więcej talentów. Najgłośniejszym jest naturalnie Erling Haaland, ale przez Salzburg przewinęło się też wielu innych ciekawych zawodników występujących dziś głównie na niemieckich boiskach jak Konrad Laimer, Amadou Haidara, Diadié Samassékou, Stefan Lainer czy Valentino Lazaro.

W sytuacji gdy pozycja Salzburga w Europie rośnie, a w jego składzie brylują kolejni młodzi piłkarze, to kwestią czasu powinien być ich transfer do silniejszego klubu. Kto obecnie powinien zwracać naszą uwagę?

Dominik Szoboszlai to 20-letni lewy bądź ofensywny pomocnik. Do Salzburga przeszedł w 2017 roku jako 16-latek. Sezon 17/18 spędził w drugoligowym klubie filialnym, FC Liefering, i tylko w ostatniej kolejce zagrał w pierwszej drużynie. 18/19 zaczął w Liefering, grał też w Młodzieżowej Lidze Mistrzów, na wiosnę był częścią drużyny Red Bulla, ale to od minionej kampanii zaznacza swoją pozycję w poważnej piłce. Liga austriacka to obecnie już 10. liga UEFA, a w tej młody Węgier w 27 meczach zdobył 9 bramek oraz zanotował 14 asyst. Do tego Szoboszlai był podstawowym zawodnikiem drużyny w Champions League. W obecnym sezonie ma już na koncie 4 gole i 6 asyst w 9 meczach ligowych oraz 2 trafienia w Lidze Mistrzów. Jednak jego najważniejsza bramka to ta sprzed miesiąca w doliczonym czasie finału baraży na Euro, dzięki czemu to nie Islandczyków, a Węgrów zobaczymy na przyszłorocznym turnieju.

Szoboszlai wprowadzający Węgrów na Euro 2020

Jeszcze lepsze liczby w krajowej lidze wykręcił w zeszłym sezonie 22-letni napastnik, Patson Daka. Bilans reprezentanta Zambii w 31 spotkaniach to 24 bramki oraz 8 asyst. W obecnej krajowej kampanii również nie spuszcza z tonu, jednak przyćmiewa go o rok młodszy kolega z zespołu, Sékou Koïta. Malijczyk do 10 trafień dołożył 3 asysty, a co istotne, dokonał tego w niecałe 500 minut. Daje mu to bezpośredni udział przy bramce co… 38 minut.

Jednak to nie ci dwaj Afrykańczycy strzelają w Lidze Mistrzów 20/21. Najbardziej okazale wygląda bilans Mërgima Berishy. Młodzieżowy reprezentant Niemiec po 5 kolejkach ma na koncie 4 trafienia oraz 2 asysty. Chociaż żeby nabrać skrzydeł, potrzebował nieco więcej czasu niż wyżej wymienieni, a także kilku wypożyczeń, to prezentuje się wyśmienicie i jego nazwisko z pewnością znajduje się w notesie niejednego skauta.

Dwa razy pod koniec meczów Ligi Mistrzów zameldował się również inny reprezentant niemieckich młodzieżówek, Karim Adeyemi. Były zawodnik kategorii juniorskich 3-ligowego Unterhaching w ostatnim spotkaniu z Lokomotiwem w Moskwie ustalił wynik spotkania na 1:3. 18-latek nie tylko przytomnie wykorzystał błąd Murilo Cerqueiry, ale i umiejętnie zabawił się z doświadczonym Vedranem Ćorluką.

Karim Adeyemi w spotkaniu z Lokomotiwem

Kilka miesięcy temu mogliśmy oglądać RB Lipsk w półfinale Ligi Mistrzów, co jak na klub powstały w 2009 roku jest nie lada osiągnięciem. Pewnym jest, że z racji grania w mocniejszej lidze niż austriacka to Lipsk będzie nr 1 w hierarchii koncernu Red Bull. Nie zmienia to jednak faktu, że przez Salzburg ciągle przewijają się zawodnicy z potencjałem na poważne kariery. Szoboszlai, Daka, Koïta czy w perspektywie kilku najbliższych lat Adeyemi to nazwiska, które powinniśmy zapamiętać.