Złoty Gol

Łączy nas coś więcej niż piłka

Ekstraklasa

Legia Warszawa podzieli los Lecha Poznań sprzed sezonu?

legia wisła

W zeszłym sezonie drużyna Lecha Poznań grała na wielu frontach, ligi krajowej, pucharu krajowego, a także pucharów europejskich. Efektowne zwycięstwa Kolejorza w eliminacjach do Ligi Europy pozytywnie zaskoczyły każdego. Wszystko wskazywało na to, że to już ten sezon dla zespołu z Poznania. Jednakże rzeczywistość okazała się bardzo bolesna – zarówno w lidze krajowej, jak i Europy, Lech nie odnosił sukcesów. Ekipa Dariusza Żurawia, choć nie najgorzej zaprezentowała się w LE, tak musiała ulec silniejszym zespołom. Musiała się zadowolić jedynie trzema punktami ze Standardem Liege. Kosztowało to Lecha wiele, ponieważ Poznaniacy skończyli sezon dopiero na 11 miejscu w tabeli Ekstraklasy, nie będąc nawet lepszym od beniaminka z tego samego miasta, co przy możliwościach kadrowych i finansowych Lecha powinno być formalnością. Na ten moment wiele wskazuje na to, że Legia także może podążyć ścieżką swojego rywala.

Dobra gra Lecha w lidze, słaba Legii

Analogii pomiędzy sytuacjami obu drużyn z tego i poprzedniego sezonu jest aż nadto. Lech dobrze spisywał się w pucharach, wykręcając wynik ponad stan, ale okupował to pozycją w Ekstraklasie, na czym zyskiwała Legia. Teraz jest odwrotnie – Legioniści u zaskoczeniu wszystkich nie upokorzyli się, a nawet zaprezentowali bardzo dobrze w starciu z europejskimi rywalami. Poskutkowało to udziałem w Lidze Europy, za co należy Legii bić brawa. Jednak, podobnie jak zespół Lecha rok temu, trzeba było na czymś stracić. Na pięć meczy ligowych, Legia przegrała już trzy, wygrywając jedynie z Wisłą Płock i Wartą Poznań. Teoretycznie, porażki można uzasadnić paroma, dość racjonalnymi czynnikami – mecz z Radomiakiem posypał się w momencie, gdy klub ze stolicy zaczął grać w dziewiątkę, a mecze ze Śląskiem i Wisłą to pochodne niezbyt szerokiej kadry. Na rywalizację we Wrocławiu kadra co prawda się już powiększyła, ale to świeże nabytki, które wymagają wdrożenia w skład. Ekipa Czesława Michniewicza nie grała aż tak źle, chociaż brakowało jej skuteczności, a także odrobiny szczęścia, np. do sędziów.

Jutro stołeczny klub zmierzy się ze Spartakiem Moskwa, najłatwiejszym zespołem w fazie grupowej. Z nim realnie można powalczyć o trzecie miejsce. Rywal sprzed dziesięciu lat także nie najlepiej spisuje się w ostatnich spotkaniach. To daje nadzieje Legionistom na trzy punkty, jeśli ci zagraliby tak samo dobrze jak ze Slavią lub Dinamem Zagrzeb. Ale także przekonamy się, czy gra na 100% z poprzednimi zespołami w eliminacjach nie zostanie okupiona kiepską grą w fazie grupowej.

Ambicje, które mogą zniszczyć

Legia jest klubem dla którego brak mistrzostwa to blamaż, kompromitacja. Podobnie jest z pucharami europejskimi, do których kibice się przyzwyczaili, choć w ostatnich latach przy Ł3 dawno ich nie było. Nie zmienia to faktu, że przy obecnej reformie rozgrywek udział w nich był obowiązkiem. LKE uchodziło i dalej uchodzi za puchar pocieszenia, w pewnym stopniu słusznie, bo poziom piłkarski jest słabszy, ale finansowy, a także punktowy (pod względem rankingu) jest niemalże taki sam. Ostatnie “sukcesy” Legii w lidze pokazują, że może nie było warto się pchać do LE. Wystarczy spojrzeć na rywali: Spartak Moskwa, Leicester City, Napoli. To by mogła być faza grupowa Ligi Mistrzów, a jest LE. Gdyby pieniądze za LE były identyczne, co za LM, to może i byłoby warto. Ale w momencie, gdy finanse z Ligi Europy są podobne do tych, które są w LKE, należy to poddać wątpliwości. Jeśli się spojrzy na grupowych przeciwników Bodo/Glimt lub Slavii, to nasuwa się pewna sugestia, że gdyby w ich miejscu pojawiła się Legia, to z całą pewnością dobry wynik byłby w większym zasięgu, a mecze nie byłyby aż tak wymagające jak w LE, o czym pisałem w tym artykule.

Ambicje te, choć słuszne, mogą zgubić rywala Lecha Poznań. Zawsze trzeba walczyć o najwyższe cele, ale na pewne rzeczy trzeba spojrzeć racjonalnie. Może warto by było ułatwić sobie zadanie.

Nie jest łatwo grać w takim odstępie czasowym

Nie jest łatwo grać w takim odstępie czasowym, tak jak teraz, gdyż dochodzą na przykład podróże po Europie. Natężenie meczów nie jest naszą wymówką. W Legii jestem od trzech lat i wiem, że Ekstraklasa nie jest łatwa. Dobrym przykładem jest zeszły sezon i postawa Lecha Poznań, który grał na kilku frontach. Dopóki poznaniacy grali w Lidze Europy, to przegrywali swoje mecze w lidze, przez co zajmowali niskie miejsce w tabeli. Musimy uczyć się na ich błędzie i go nie popełnić. Prawdą jest, że przegraliśmy już trzy mecze, ale musimy dalej skupiać się na sobie i dawać z siebie wszystko. Musimy się poprawić, bo jeżeli inne zespoły odskoczą nam w tabeli, to później będzie bardzo ciężko je dogonić. Mówi Andre Martins w rozmowie dla portalu legionisci.com

Cóż, jak widać, w Legii są świadomi konsekwencji swoich wyborów. Pytanie brzmi, czy faktycznie nauczą się na błędach Lecha. Czy Legia faktycznie jest w stanie grać na tylu frontach? Pewnie dowiemy się jutro.

Dodaj komentarz

Obserwuj nas na Instagramie