Robert Lewandowski to Bayern Monachium. Bayern Monachium to Robert Lewandowski. Te dwa podmioty stanowią nierozłączną całość, która w przypadku braku swojej drugiej połówki zaczyna gorzej funkcjonować. Porażka bawarskiego klubu w dwumeczu z PSG wynikała tylko i wyłącznie z absencji Polaka. Niemiecki zespół często jest stawiany za przykład do naśladowania dla innych drużyn. Jednak czy sposób zarządzania i filozofia Bayernu nie podcinają skrzydeł Lewandowskiemu?

Saga: Lewandowski odchodzi z Bayernu

Kolejny raz otrzymaliśmy informację o tym, że do władz Bayernu spłynęła oferta kupna Lewandowskiego. Szczegółów oczywiście nie znamy, bo wszystko musi być objęte odpowiednią tajemnicą. Jednak niemal pewnym jest, że po Polaka zgłosiły się największe marki w świecie futbolu. Wydawać by się mogło, że ciężko znaleźć lepszy zespół od klubowego mistrza świata. Jednak Bayern pomimo swojej dominacji w krajowych rozgrywkach i sukcesu w Lidze Mistrzów nie jest tak silny marketingowo jak inne drużyny z czołówki.

Zasadniczo Lewandowski w piłce klubowej osiągnął już wszystko. Nie da się wejść na wyższy poziom niż zrobił to z niemieckim zespołem w ubiegłym sezonie. Wygrali oni wszystkie rozgrywki, w których brali udział i pokazali, że tamten rok należał do nich. No więc dlaczego Robert może chcieć odejść z Bayernu? Przecież w Monachium jego postać urosła do miana herosa, którego kibice chcą nosić na rękach.

Problem Lewandowskiego nie leży w poziomie jaki prezentuje drużyna z Bawarii. Prawdziwą przeszkodą dla Polaka jest stosunkowo małe zainteresowanie Bundesligą i samymi spotkaniami Bayernu. Każdy kibic piłki nożnej wie jak dobrym piłkarzem jest Lewandowski, ale mało kto ogląda jego mecze. Jeżeli będzie on w dalszym ciągu występował na niemieckich stadionach to zbyt wiele w tej sprawie się nie zmieni.

Najrozsądniejszym wyborem dla Roberta wydają się przenosiny do Anglii. Premier League jest najlepszą ligą świata z rekordową widownią. Promocja jego osoby przez występy w najpopularniejszych rozgrywkach mogłaby przełożyć się na sukces indywidualny. Jeżeli Polak prezentowałby swoją aktualną dyspozycję strzelecką na angielskich boiskach to Złota Piłka byłaby w jego zasięgu. Jednak czy byłby to dobry ruch? Moim zdaniem jest on związany ze zbyt dużym ryzykiem, ponieważ nie wiemy jak Lewy sprawdziłby się w innej lidze i nowym zespole. Oczywiście znajdą się eksperci, którzy powiedzą, że strzela Anglikom w Lidze Mistrzów. Ale to naprawdę nie jest to samo.

Lewandowski walczy o śmieszne nagrody

Cała Polska siedzi z zapartym tchem i wyczekuje w zniecierpliwieniu co to będzie z tym Robertem. Czy uda się naszemu rodakowi pobić rekord Gerda Müllera i zapisać się w historii Bundesligi? Wiadomo, że niezwykle cieszy nas kiedy widzimy Polaka, który jest lepszy od Niemca i to jeszcze na jego ziemi. Jednak usiądźmy, weźmy głęboki wdech i zastanówmy się czym w zasadzie jest to osiągnięcie. Lewandowski będzie strzelcem największej liczby goli w jednym sezonie Bundesligi. Czy ktokolwiek interesował się do kogo należał wcześniej ten tytuł zanim przed Robertem nie pojawiła się szansa na jego pobicie? Absolutnie nikogo to nie obchodziło. Bo jest to jedynie statystyka, o której kibice, za wyjątkiem Polaków, zapomną za dwa sezony.

W zeszłym roku Lewandowski miał prawdziwą okazję do sięgnięcia po najważniejsze indywidualne wyróżnienie. I nie chodzi tutaj o Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, który otrzymał od Andrzeja Dudy. Mowa oczywiście o Złotej Piłce, która jest marzeniem, każdego piłkarza. Nie można mieć wątpliwości, że Robert powinien tę nagrodę otrzymać, ponieważ wygrał wszystko co mógł. Ponadto we wszystkich rozgrywkach cieszył się tytułem „króla strzelców”. Jednak France Football zadecydował, że nagroda nie będzie wręczana, ponieważ ligi nie zostały dograne do końca. Całkowicie przerwano oczywiście jedynie Ligue 1, ale kto by się dopatrywał takich rzeczy.

Warto byłoby się zastanowić czy Bayern nie zrobił zbyt mało, żeby pomóc w przyznaniu nagrody Lewandowskiemu. Gdyby murowanym kandydatem do zwycięstwa był Messi, Ronaldo czy Neymar to ich kluby naciskały by zdecydowanie na organizatorów. Bayern przeszedł obok całej sprawy zaskakująco obojętnie. Rummenigge coś tam rozmawiał z Infantino, żeby interweniował w tej sprawie. Ale zbyt wiele jednak on nie wskórał. Prawdą jest, że Lewandowski otrzymał nagrodę dla Piłkarza Roku UEFA i Piłkarza Roku FIFA. Jednak Złota Piłka to jest najważniejsza nagroda dla zawodników i stoi ona ponad wszystkimi innymi wyróżnieniami.

O co chodzi w tym Bayernie?

Wszyscy pewnie doskonale pamiętamy wywiad Roberta, w którym mówił o tym, że Bayern musi kupić dobrych piłkarzy. Było to niezwykle wymowne, ponieważ Polak dał jasny sygnał, że ówczesnym składem nie uda się nic specjalnego osiągnąć. Tamta wypowiedź przyniosła skutki i zarząd Bayernu zdecydował się odwiedzić rynek transferowy. Oczywiście wszystko w ramach dobrego smaku, bo oni nie będą psuć futbolu i wydawać dużych pieniędzy. Więc zakupili Lucasa Hernandeza… za 80 milionów euro.

Czym w zasadzie jest ta słynna filozofia Bayernu? Po pierwsze nie wydajemy dużo na transfery, bo jesteśmy inni niż reszta. Jednak za chwilę płacimy 80 milionów euro za drugorzędnego obrońcę. Po drugie cierpliwie konstruujemy zespół i dajemy czas trenerom, bo wiemy, że sukces buduje się latami. Jednak zwalniamy po roku pracy Ancelottiego i Kovaca, bo mają średnią punktów na mecz odpowiednio „zaledwie” 2,28 i 2,26. No i po trzecie i najważniejsze nie zaciągamy kredytów i mamy świetne wyniki finansowe. Jednak nikt w zasadzie nie wie na co się to przekłada. Co mnie, jako kibica obchodzi to czy mój klub ma 200 milionów długów czy nie ma ich wcale? Jest to dla mnie absolutnie nieistotne, ponieważ liczą się dla mnie trofea, a nie cyferki na kontach.

Chciałbym zobaczyć kibica Realu Madryt i Bayernu, którzy prowadzą dyskusję kogo klub jest lepszy:

– Real wygrał Ligę Mistrzów 13 razy.

– Za to Bayern nie ma żadnych zobowiązań!

W Bayernie nie ma wielkich transferów i nie będzie. Nawet Leroy Sane został sprowadzony za „jedynie” 45 milionów euro i jest to niewielka kwota na dzisiejsze realia. Wielu zawodników chciałoby grać w niemieckim klubie. Bayern także chciałby mieć u siebie wielu piłkarzy. Wszyscy tego chcą, ale pieniądze z kasy nie chcą wyjść. Bayern Monachium powiem Ci jedno: Ty nie śmierdzisz groszem.

Trener nie jest od zarządzania

Jeżeli spojrzymy na stosunek włodarzy Bayernu do trenerów to możemy odnieść wrażenie, że zatrzymali się oni w latach 70 ubiegłego wieku. Najlepiej byłoby jeżeli szkoleniowiec zająłby się jedynie prowadzeniem treningów i wystawianiem składu na mecz. Jest to całkowicie różne podejście od tego jakie mamy na Wyspach Brytyjskich. Tam osoba prowadząca drużynę pełni funkcję menedżera. Nazwa ta nie jest przypadkowa, ponieważ trenerzy w Premier League odpowiadają za budowanie zespołu. Biorą oni aktywny udział w tworzeniu standardów obowiązujących w klubie i kreują politykę transferową. Ponadto mają możliwość wprowadzania swoich rozwiązań, których nauczyli się przez lata pracy. W Bayernie tego nie ma. Trener jedynie może wystosować prośbę do zarządu o pewną zmianę lub transfer. Jednak jak takie wnioski zostaną rozpatrzone to wszyscy zapewne wiemy.

Jeżeli spojrzymy właśnie na ten aspekt to możemy się zastanowić co Nagelsmann najlepszego wymyślił, że zgodził się objąć tę posadę. Młody Niemiec jest wizjonerem i potrzebuje pełnego wsparcia i zaufania ze strony władz klubu. Patrząc na Salihamidzicia i Rummenigge można odnieść wrażenie, że oni nie ufają nawet samym sobie, a co dopiero komuś z zewnątrz. Jest to dwóch ludzi, którym wydaje się, że są ekspertami w tym co robią. Kiedy słuchamy ich wypowiedzi to widzimy przed oczami potęgę Bayernu, której tak naprawdę nie ma. Biorąc pod uwagę ich potencjał finansowy oraz renomę klubu wśród piłkarzy to powinni oni całkowicie zdominować klubową piłkę. Jeżeli tą drużyną sterowałby Florentino Perez to Bayern bez żadnych problemów podbiłby Europę jak Real Madryt w latach 2014-2018.

Nagelsmann zapewne zdobędzie wiele trofeów z Die Roten, ale straci więcej zdrowia w tej pracy niż wszyscy się spodziewają. Niemiec charakteryzuje się tym, że lubi podjąć nieszablonową decyzję. Całkowicie mi się to gryzie z władzami Bayernu, które jak ognia boją się wszelkiego ryzyka. Jednak na tej współpracy zyska każdy, a szczególnie Nagelsmann kiedy jego kontrakt dobiegnie końca.

Mia San Mia! – Jesteśmy kim jesteśmy!

No właśnie. Kim jesteście? Ciężko jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Z jednej strony mamy bez wątpienia wielki klub ze wspaniałymi tradycjami, za który trzymam kciuki gdy oglądam ich mecze. Jednak z drugiej strony mamy dziwny zarząd, który jest przesiąknięty wręcz nieprzyjemnym konserwatyzmem i boi się jakichkolwiek zmian. Oliver Kahn, czyli nowy członek zarządu klubu także nie wydaje się być osobą gotową na wejście w nowoczesność. Bayern jest wspaniały i taki będzie także przez kolejne lata. Jednak może dojść do sytuacji, że piłkarska Europa im odjedzie. A wtedy żadne kredyty i elastyczność władz nie pomogą nadrobić dystansu do czołówki futbolu.

Hansi Flick wydawało się, że będzie trenerem na lata. Jednak oczekiwał transferów, na które Salihamidzić nie chciał się zgodzić. W takich okoliczność Niemiec zdecydował się na rezygnację ze swojej posady. Świetny trener odszedł, na jego miejsce przychodzi najzdolniejszy szkoleniowiec świata. Czy on też zderzy się z niezwykle trudnym usposobieniem zarządu Bayernu? Być może za 2 lata będziemy świadkami kolejnej zmiany na ławce niemieckiego zespołu. Sytuacja ta może się powtarzać do momentu, aż Rummenigge nie zda sobie sprawy z tego, że teraz trenerze są menedżerami i też chcą zarządzać w pewnym stopniu klubem.

Stała rotacja trenerami jest dla Bayernu problemem, ale nie największym zagrożeniem. Realne kłopoty z jakimi będzie musiała zmierzyć się drużyna z Bawarii rozpoczną się jeżeli dojdzie do zawiązania Superligi. Pieniądze jakie pojawią się w tych rozgrywkach mogą pogrążyć wielkie kluby, które nie będą chciały dołączyć do „zabawy”. Większość piłkarzy będzie wolała grać w Superlidze i zarabiać olbrzymie pieniądze niż w mówić o honorze i tym, że futbol jest dla wszystkich. Bayern w przypadku powstania rozgrywek musi się zgłosić do założycieli z prośbą o dołączenie! W innym wypadku będziemy świadkami powolnego upadku giganta, który z każdym kolejnym sezonem będzie ponosił coraz to większe rany.