Betfan

Po kolejnym (prawie) doskonałym weekendzie w pierwszej czwórce, walka o czołowe miejsca w Ligue 1 wciąż trwa. Cztery z czołowych drużyn znajdują się w odległości trzech punktów od siebie. Zapowiada się więc ekscytujący finisz rozgrywek.

Sir Alex Ferguson, Gary Neville… Wiele wpływowych postaci angielskiego futbolu – i nie tylko – publicznie wypowiedziało się przeciwko projektowi europejskiej Super Ligi, który ma promować samozwańczą elitę europejskiego futbolu. We Francji LFP i FFF, Emmanuel Macron oraz sama Ligue 1 wydały swoje oświadczenia. A raczej Super Ligue 1, najściślejszy szczyt tabeli z top 5 lig europejskich, ekscytująca telenowela, ponieważ nie podała jeszcze nazwiska przyszłego mistrza. A tym bardziej nie rozdała jeszcze biletów na następną edycję Ligi Mistrzów.

Pięć kolejek, cztery drużyny, trzy punkty

Jeszcze w piątek rano Lille miało trzy punkty przewagi nad PSG, które było ich najbliższym rywalem. Lille wciąż pozostaje na szczycie, ale mają trzy punkty przewagi już nie nad drugim, a już tylko nad czwartym w tabeli Lyonem. Takie przygrupowanie na szczycie tabeli na tym etapie sezonu nie miało miejsca od 1996 roku! Powodem tej historycznej końcówki sezonu jest fakt, że w ten weekend Lille nie zdołało odnieść trzeciego zwycięstwa z rzędu. Zawodnicy Lille musieli ciężko walczyć, aby zapewnić sobie remis z Montpellier i utrzymać się na szczycie ligi. Liderzy Ligue 1 nie mają już teraz prawa do błędu, jeśli chcą się cieszyć z tytułu Mistrza Francji. Podopieczni Christophe’a Galtiera są pod presją i będą musieli być bezbłędni do samego końca sezonu.

Na remisie Lille skorzystali wszyscy pozostali pretendenci do tytułu. Monaco (wygrana 3-0 z Bordeaux) i Lyon (wygrana 2-1 z Nantes) dobrze poradziły sobie z drużynami walczącymi o utrzymanie. Po tej kolejce oba zespoły są bardziej niż kiedykolwiek w czołówce ligi. Dla PSG końcówka meczu z Saint-Etienne (3-2) pozwoliła zachować status wicelidera. Zwycięstwo paryżan, przyszło im dosłownie w ostatnich sekundach spotkania. Gola na wagę zwycięstwa zdobył Mauro Icardi, w 6 minucie doliczonego czasu gry. Gdyby nie ta bramka, PSG mogłoby się znajdywać w tej chwili na trzeciej pozycji. Gdyby nie zwycięstwo, mogliby być teraz nawet poza podium!

Lider Ligue 1 Lille trzyma ręke na pulsie, bo PSG już jej nie ma

Pomimo remisu 1-1 z Montpellier, Lille nadal może się cieszyć z tego, że ma los w swoich rękach i nogach. Liderzy Ligue 1, mając jeden, dwa i trzy punkty przewagi nad trzema rywalami, doskonale wiedzą co muszą zrobić w tej końcówce sezonu. Jeśli wygrają ostatnie pięć spotkań, zostaną mistrzami Francji. Nie będzie to jednak takie proste. Bowiem na ich na drodze staną dwa kluby z top 5 Ligue 1, Lens oraz Lyon, do którego pojadą już w ten weekend.

Jeśli Lille trzyma rękę na pulsie, to dlatego, że Paris Saint-Germain już jej nie ma. Paryżanie będą musieli liczyć na potknięcie Lille, aby nadal wierzyć w możliwość zdobycia dziesiątego tytułu mistrza Francji. Wygrywając przy tym wszystkie swoje spotkania. Z całej czwórki, paryżanie wydają się mieć najkorzystniejszy terminarz, z przeciwnikami przystępnymi i bez starcia z bezpośrednim konkurentem. Wyrywając cenne zwycięstwo w ostatnich sekundach przeciwko Saint-Etienne (3-2) w niedzielne południe, PSG utrzymało się przy życiu. Musi teraz jak najlepiej wykonać ostatni sprint, by móc dobiec jako pierwsi na linię mety.

Monaco jako czarny koń, a Lyon z najtrudniejszym terminarzem

Monaco ma już zapewnione miejsce w czołowej czwórce, ale wciąż nie sprecyzowało swoich ambicji, woląc pozostać w cieniu. Jednak podopieczni Niko Kovaca, którzy w niedzielę wygrali w pięknym stylu z Bordeaux (0-3), nie mogą się już dłużej ukrywać i będą musieli wziąć na siebie odpowiedzialność. W ostatnich pięciu kolejkach będą musieli zmierzyć się z OL pomiędzy dwoma przystępnymi wyjazdami do Angers i Reims. A dla zawodników z księstwa Monaco, wszystko może szybko przyspieszyć. Dlaczego? Już tłumaczę. Jeśli Lyon w następnej kolejce zdominuje Lille, a paryżanie jednocześnie przegrają, mogą dość łatwo przejąć kontrolę nad Ligue 1. A jeszcze kilka tygodni temu było to nie do pomyślenia …

Prawdopodobnie to właśnie piłkarze Rudiego Garcii odziedziczą najtrudniejszym terminarzem. Lyon będzie musiało uporać się z dwoma rywalami (Lille, a następnie Monaco) i będzie musiało udowodnić swoje wysokie ambicje. Lyon albo wyjdzie na prowadzenie i będzie walczył o tytuł, albo się podłamią i będzie mógł liczyć co najwyżej na Ligę Europy. Ich zwycięstwo w Nantes pod koniec 33. kolejki (1-2) w każdym razie pozwoliło im na utrzymaniu się przy życiu. I na zaoferowaniu Ligue 1 już historycznego finału rozgrywek.