Złoty Gol

Łączy nas coś więcej niż piłka

Ekstraklasa

Michniewicz rok w Legii. Czy to trener, którego szukano do lat?

We wtorek mijał dokładnie rok, od kiedy trenerem Legii został Czesław Michniewicz. 21 września 2020 roku na stanowisku zastąpił Aleksandara Vukovicia Obecny szkoleniowiec jest dopiero drugim od 2015 roku, któremu udało się wytrwać na stanowisku ponad 365 dni. Przed nim dokonał tego Vuković, a wcześniej Henning Berg i Jan Urban.

Dotychczas Michniewicz prowadził drużynę Legii w 49 spotkaniach i wygrał 60% z nich. Szkoleniowiec doprowadził do realizacji dwóch najważniejszych celów – zdobył mistrzostwo Polski i awansował do fazy grupowej Ligi Europy. W międzyczasie prowadzona przez niego drużyna przegrała dwukrotnie Superpuchar Polski, raz odpadła z Pucharu Polski i odpadła w eliminacjach Ligi Mistrzów.

Pod wodzą Michniewicza, licząc wszystkie oficjalne spotkania, Legia zdobywa średnio 2,04 pkt na mecz. W lidze to średnia 2,09. Najgorzej wyglądają, zgodnie z tradycją, mecze o Superpuchar. Oba, w których grała Legia za kadencji Michniewicza, kończyły się remisami, a rywal wygrywał po rzutach karnych. Na razie bardzo dobrze wygląda to w meczach o europejskie puchary. Poprowadził drużynę w 11 spotkaniach, 7 zakończyło się wygraną, 2 remisami, w 2 przypadkach lepszy był rywal. Jednym z tych meczy był jego pierwszym, z Qarabachem. Średnia punktów – 2,09.

Michniewicz ma obiecujące statystyki

49 meczy, 2,04 punktu na mecz. Jedynie lepsze statystyki miał Klaufirć (15 meczy, 2,27 punkty) i Czerczesow (35, 2,14). Klaufiricia należy zignorować, bo był trenerem na chwilę. Na ten moment Michniewicz zrównał się z Henningiem Bergiem, który przy Ł3 był trenerem w 97 meczach, uzyskując średnią 2,04.

Polak zrobił połowę tego, co uczynił Norweg. I trzeba przyznać, że ma podobny warsztat. Ma zmysł taktyczny, ma pomysł na grę, ma doświadczenie, mówiąc krótko: od odejścia Magiery Legia ma w końcu trenera. Nie wuefistę, nie fustrata jak Sa Pinto, ma w końcu szkoleniowca z powołania. Czegoś takiego Legia nie posiadała odkąd pełne udziały w klubie ma Dariusz Mioduski. Michniewicz jest kimś, kogo prezes powinien całować po rękach. Z problemami kadrowymi, przemęczonymi piłkarzami udało mu się wyrzucić z Ligi Europy Slavię Praga i prawie pozbawił Ligi Mistrzów Dinamo Zagrzeb. I ponownie skompromitował Spartak Moskwa, co dodaje smaczku całej tej sytuacji. Najbliższe mecze w LE zapowiadają się dzięki temu interesująco.

Stabilizacja?

Brak wyprzedaży zawodników w okienku transferowym przy Ł3 to nowość. Tak naprawdę, to poważna nowość. Chociaż zaraz ktoś powie, że to nieprawda, przecież z Legii odeszło 15 graczy w tym okienku. Jednak z bardziej się liczących odeszli: Vesović, Gvilia, Wszołek, Juranović i Lewczuk. Pierwszy z nich nie grał od dłuższego czasu w klubie ze względu na kontuzję, a jego odejście było bardzo głośne. Szkoda, bo gdyby nie wpis żony zapewne dzisiaj dalej by grał z elką na piersi. Ale nie ma tego złego, jest obiecujący Skibicki i Johannson. Gvilia był typowym zapychaczem i nie pasował do koncepcji Michniewicza, ale coś tam umiał, jednak też nie odgrywał dużej roli. Temat Wszołka był nieco inny. Grał dużo, ale w pewnym momencie musiał ustąpić Juranoviciowi i zaczęły się zgrzyty. Obecnie Wszołek jest głębokim rezerwowym w Unionie Berlin. Lewczuk? Odkąd złapał kontuzję nie występował w “11”, ale odegrał ważną rolę w Legii. Teraz gra w Zniczu Pruszków, co wiele mówi o jego dyspozycji. Tak naprawdę jedynym odczuwalnym transferem jest odejście Juranovicia, ale znaleziono już jego następcę.

Reszta z tych piłkarzy nie odgrywała istotnej roli w klubie, byli rezerwowymi lub wrócili z wypożyczeń do swoich drużyn. Dzięki temu Legia mogła zostać zbudowana na nowo, zgodnie z wizją Michniewicza i prezesa. Dzisiaj wygląda na to, że to przetasowanie okazało się sensownie, mistrz Polski dokonał sensownych wzmocnień nie osłabiając się.

Być może prezes Mioduski w końcu zrozumiał, że żeby klub dobrze funkcjonował, należy nie zmieniać trenera co sezon. Dać mu kredyt zaufania i pozwolić budować drużynę, zapewnić mu wzmocnienia i dać mu czas. Na ten moment taki pomysł się odpłaca. I być może w Legii zapanuje w końcu stabilizacja i dobra przyszłość.

Tego potrzebuje polska piłka.

Dodaj komentarz

Obserwuj nas na Instagramie