Osiągnięcia i wygrane reprezentacji Polski w latach 70. wywarły wielki wpływ na oczekiwania wobec klubów z naszej rodzimej ligi. Kontrast pomiędzy zachodem a wschodem nie był jeszcze aż tak uwidoczniony, żeby nie można było marzyć o różnych sukcesach. Same kluby również dawały powody, aby wierzyć im, że zwycięstwa w rozgrywkach międzynarodowych są w zasięgu ręki. Duża popularność sportu, wielkie nazwiska w zespołach, bardzo dobrzy trenerzy oraz ogromne wsparcie kibiców były czynnikami, które miały pomóc w pokonywaniu najlepszych drużyn Europy. Z drugiej strony, warto wspomnieć o negatywnym wpływie na całe piłkarskie otoczenie, jakie wywoływało trudne położenie polityczne Polski. Lata powojenne to nieustanna walka społeczeństwa o zerwanie więzów ze wschodem i utworzenie w pełni niezależnego państwa. To sprawiało, że niektóre mecze miały nie tylko podłoże czysto piłkarskie, ale odbywały się na tle politycznych skandali. Wracając jednak do piłki… Występy polskich klubów w latach 70. na arenie międzynarodowej można zaliczyć do “w miarę udanych”. Były wielkie mecze ze świetnymi rywalami, awanse do ćwierćfinałów, zwiększająca się popularność zespołów z Polski w Europie. I, podobnie jak przy sukcesach reprezentacji, oczekiwania wobec kolejnego dziesięciolecia były ogromne. Lata 80. miały przynieść jeszcze lepsze wyniki i, przede wszystkim, konkretne sukcesy polskich klubów. A jak to wszystko się zakończyło? Zapraszam do przeczytania poniższego artykułu!

Ponowna dominacja południa Polski

Zacznijmy od rozgrywek ligowych… W jednej z poprzednich publikacji wspominałem o tym, że mistrzostwa Polski w latach 70. należały głównie do klubów z południa. I, choć centralna Polska przypomniała o sobie na początku nowego dziesięciolecia, to już końcówkę lat 80. ponownie zdominowała „stara gwardia”. Mistrzostwa Polski w latach 1980-89 zdobywali: Szombierki Bytom (1980), Widzew Łódź (1981, 1982), Lech Poznań (1983, 1984), Górnik Zabrze (1985, 1986, 1987, 1988) i Ruch Chorzów (1989). W przypadku tych drużyn można przytoczyć dwie ciekawostki. Pierwszą z nich jest zdobycie tytułu mistrzowskiego przez Lecha w 1983 roku, który był premierowym laurem tej drużyny w jej historii. Drugą wzmianką jest rok 1988 i mistrzostwo Górnika. Jest to ostatnie, jak dotychczas, osiągnięcie Zabrzan w seniorskiej piłce. Od tego roku, Trójkolorowi, wywalczyli co najwyżej 2. miejsce w lidze, bądź byli maksymalnie finalistami rozgrywek pucharowych. A skoro mowa już o pucharze Polski… Tryumfatorzy tych zmagań przedstawiali się nieco inaczej niż, wspomniani wcześniej, zdobywcy mistrzostw. W tym przypadku, miejsce na najwyższym stopniu podium przypadało głównie drużynom z centralnej Polski. Końcowa klasyfikacja tego dziesięciolecia przedstawiała się następująco: Legia Warszawa (1980, 1981, 1989), Lech Poznań (1982, 1984, 1988), Lechia Gdańsk (1983), Widzew Łódź (1985), GKS Katowice (1986), Śląsk Wrocław (1987).

Obiecujące początki w europejskich pucharach

Zmagania w europejskich pucharach w nowym dziesięcioleciu rozpoczęła drużyna Szombierek Bytom, czyli zdobywcy mistrzostwa w 1980 roku. Przeszli oni jedynie przez pierwszą rundę rozgrywek Pucharu Europy. Po pokonaniu Trabzonsporu, odpadli w dwumeczu z CSKA Sofia. Z rywalem „zza miedzy” bułgarskiego CSKA przegrali również piłkarze Legii Warszawa, którzy w Pucharze Zdobywców Pucharów musieli uznać wyższość Slawii Sofia. Ponadto, z równie szybkim pożegnaniem musiała poradzić sobie drużyna Śląska Wrocław, która przegrała z Dundee United 2:7. Zdecydowanie najlepiej w tych rozgrywkach wypadł Widzew Łódź, który awansował aż do 1/8 finału. Eliminował on po drodze takie zespoły jak Manchester United, czy Juventus Turyn. Jednak bardzo dotkliwa porażka 0:5 z Ipswich Town była zbyt wysoka, aby odrobić straty w drugim meczu. W kolejnym sezonie RTS również miał okazję grać na arenie międzynarodowej, tym razem w Pucharze Europy. Jednak z marnym skutkiem. W pierwszej rundzie łódzcy piłkarze zostali wyeliminowani przez RSC Anderlecht. Podobnie jak Widzew, na inauguracyjnych fazach kończyły swoje występy drużyny Szombierek Bytom i Wisły Kraków w Pucharze UEFA. Jedynym klubem, który awansował wyżej była Legia Warszawa. Dotarła ona do ćwierćfinału Pucharu Zdobywców Pucharów, gdzie musiała uznać wyższość drużynie ze stolicy Gruzji – Dynamu Tbilisi.

Wielki Widzew lat 80-tych

Następny sezon to, jak się później okazało, jeden z najlepszych wyników w historii polskiej piłki klubowej na arenie międzynarodowej. A sprawcą takiego “zamieszania” był Widzew Łódź, który po bardzo słabym występie w poprzednim roku, wrócił, aby podbić Puchar Europy. Zaczęło się od dwóch zwycięstw z Hibernians FC, mistrzami Malty, a także pokonaniu Rapidu Wiedeń. W ćwierćfinale, na Widzewiaków czekali piłkarze Liverpoolu FC. Wygrana 2:0 u siebie i przegrana 2:3 w Anglii premiowała awansem naszych piłkarzy. W półfinale natomiast, łodzianom przyszło zmierzyć się z rywalem z 1980 roku – Juventusem Turyn. Tym razem, to nie w polskim zespole występował Zbigniew Boniek, a właśnie we włoskiej drużynie. I być może to było jednym z czynników rewanżu Juventusu nad Widzewem. Stara Dama okazała się być lepsza, wygrywając pierwszy mecz 2:0 i remisując drugi 2:2. Tym samym, Widzew Łódź powtórzył sukcesy Górnika Zabrza oraz Legii Warszawa i, jako trzeci klub w historii Polski, awansował do półfinału europejskich rozgrywek.

I… koniec?

I na tym kończą się sukcesy polskich klubów w latach 80. W kolejnych sezonach Polacy nie osiągnęli żadnego lepszego wyniku. Oczywiście udawało się awansować do drugiego etapu różnych rozgrywek, jednak z reguły było to maksimum możliwości zespołów. Niestety, ale coraz bardziej widoczny zaczynał być kontrast pomiędzy piłkarskim zachodem i wschodem. Nie tylko miało to wymiar sportowy, ale przede wszystkim, finansowy. I ten drugi argument skłaniał naszych zawodników do zmian barw klubowych z polskich na zagraniczne. Jednym z nich, był wspomniany już Zbigniew Boniek, który przed mistrzostwami świata w 1982 roku, zmienił drużynę Widzewa na Juventus. Pod koniec lat 70. barwy zmienił również Kazimierz Deyna, przechodząc z Legii do Manchesteru City. Ale to nie tylko oni postanowili spróbować swoich sił poza Polską, ponieważ bohaterami transferów z polskiej ligi do zagranicznych byli również: Grzegorz Lato, Andrzej Szarmach, Włodzimierz Smolarek (w 1986), czy Władysław Żmuda. Pod koniec lat 80. z polskiej piłki na jakiś czas „wypisali” się tacy zawodnicy jak: Dariusz Wdowczyk, Jan Urban, Dariusz Dziekanowski, Krzysztof Warzycha. Utrata tak świetnych zawodników na pewno nie przybliżyła naszych drużyn do sukcesów w kolejnym dziesięcioleciu…

Wielkie występy w latach 80-tych.

Wracając jednak do występów polskich klubów na arenie międzynarodowej w latach 80… Choć, poza Widzewem, nasze drużyny nie osiągnęły znaczących sukcesów w tym okresie to, był autorami zaciętych bojów w europejskich pucharach. Widzewiacy byli współudziałowcami wielkich emocji w więcej niż jednym meczu. W 1983 roku zrobili to dwa razy – po raz pierwszy w ćwierćfinałowym starciu z Liverpoolem oraz później, w półfinałowym spotkaniu z Juventusem. Jeśli chodzi o ten pierwszy mecz – Anglicy byli w tym czasie jednym z najlepszych zespołów globu. I, choć siła Widzewa była już bliżej znana na naszym kontynencie to jednak zwycięstwo 2:0 z Liverpoolem u siebie było niemałą niespodzianką. Mimo przegranej 2:3 w rewanżowym meczu w Anglii, Widzew udowodnił, że brak Żmudy i Bońka nie wpłynął mocno na drużynę. Mecz z Juventusem to wypadkowa meczu z Liverpoolem (wygrana z Anglikami w ćwierćfinale spowodowała, że półfinałowym przeciwnikiem RTS-u było Juve). Tym razem, jak wspominałem wcześniej, to Stara Dama okazała się być mocniejsza i wygrała w dwumeczu dzięki zwycięskiemu spotkaniu u siebie. Ponadto, ta rywalizacja zostanie zapamiętana też z innego powodu. W meczu na łódzkiej ziemi, jeden z arbitrów liniowych został trafiony przez kibica butelką w głowę. Z tego powodu, piłkarze Juventusu chcieli zaprotestować i zejść z boiska. Do pozostania na murawie przekonał ich były zawodnik Widzewa – Zbigniew Boniek. Nie spowodowało to jednak odwrócenia losów spotkania i łodzianie pożegnali się z Pucharem Europy.

Z Juventusem świetne spotkanie rozegrali również piłkarze Lechii Gdańsk w Pucharze Zdobywców Pucharów w 1983 roku. Ponadto, wielkimi meczami były również rywalizacje Legii Warszawa z Interem Mediolan w Pucharze UEFA w 1985 roku, czy Legii z FC Barceloną w 1989 roku w Pucharze Zdobywców Pucharów. Jednak wielkie zwycięstwa, czy zacięte walki z najlepszymi drużynami w Europie nie przełożyły się na jakikolwiek znaczący sukces polskich klubów.

Niekończąca się nadzieja…

Podsumowując, Hiszpania 82’ oraz półfinał Widzewa w Pucharze Europy w 1983 roku to krótkie streszczenie sukcesów polskiej piłki lat 80. Niewątpliwie, coś nie do końca „zagrało”. Być może była to właśnie tworząca się różnica finansowa pomiędzy zachodem i wschodem, a być może coś innego – na pytanie co było przyczyną, bądź co bądź, nie do końca wykorzystanego potencjału piłkarskiego polskich zawodników, nie mam odpowiedzi. Na pewno dało się odczuć, że wielkie sukcesy lat 70. są raczej nie do powtórzenia, zarówno na płaszczyźnie reprezentacyjnej, jak i klubowej, jednak fakt, że piłka nożna od zawsze była uważana jako nasz sport narodowy, dawał nadzieję przy każdej możliwej okazji. Lata 80. rozpoczęły się niemal fantastycznie, a zakończyły w słabym stylu, a jak wyglądała kolejna dekada polskiej piłki? O tym już za tydzień, zapraszam!

I, podobnie jak dwa tygodnie temu, zapraszam Was do obejrzenia filmu o topowych występach naszych drużyn w latach 80.

źródło: www.youtube.com, Kanał Sportowy