Betfan

Choć do letniego okienka transferowego jeszcze jest sporo czasu, tak Legia nie próżnuje na rynku transferowym. Tuż po zdobycia tytułu mistrza Polski zaczęła zajmować się kwestiami kontraktowymi ze swoimi zawodnikami, a także kusić graczy do przyjścia na Łazienkowską. I to nie byle jakich.

Legia i trzeźwe podejście do sprawy

Niedawno pisaliśmy o tym, że kadra Legii jest wąska i jeśli chce grać w europejskich pucharach, wymaga ona poszerzenia. Żartobliwie można rzec, że włodarze klubu czytali ten wpis, bo praktycznie tuż po zdobyciu piętnastego tytułu mistrzowskiego drużyna zaczęła podejmować działania ku poprawie. Jednak domyślamy się, że przy Ł3 wiedzieli o tym wcześniej i nie czekając do ostatniej chwili rozpoczęto poszukiwania na rynku.

I bardzo dobrze. Może to dobry sygnał bijący z Warszawy, że w zarządzaniu klubem doszło do pozytywnej zmiany. Nie ma bowiem nic gorszego niż przebudowa składu pod koniec okresu przygotowawczego. A Legia chce wyjaśnić sprawę jeszcze przed jego początkiem i mieć czarno na białym kto zostanie, a kto przyjdzie.

Wygasające umowy, czyli Legia rozwiewa wątpliwości

W przytaczanym już wpisie informowaliśmy o zawodnikach, którym kontrakty kończą się wraz z końcem sezonu. Część z nich ma już przesądzone losy, pozostali gracze byli pod znakiem zapytania. Byli nimi: Radosław Cierzniak, Artur Boruc, Marko Vesović, Valeriane Gvilia, Paweł Wszołek i Igor Lewczuk.

“Borubar” na 99% zostaje przy Łazienkowskiej. Zawodnik chce, klub chce, praktycznie wszystko jest dogadane. Według doniesień Przeglądu Sportowego z Legią pożegna się Radosław Cierzniak i Igor Lewczuk. Niemalże pewien odejścia jest także Gruzin. Zostaje więc kwestia Pawła Wszołka i Marko Vesovicia. Wszystko wskazuje na to, że pozostanie jednego z nich przekreśla pobyt drugiego, o czym mówi portal legionisci.com . Zawodnik otrzymał konkretną propozycję umowy. O tym czy pozostanie zależy już wyłącznie od niego. Jak sam przyznał, zależy mu na minutach i regularnej grze. W ostatnim czasie utracił pozycję na murawie na rzecz Josipa Juranovicia, choć nie wiadomo, czy Legia go utrzyma. Gdyby tak się stało a Vesović miałby zostać przy Ł3, Wszołek może mieć problem z grą. Na dniach poznamy jego losy, jednocześnie poznając przyszłość Czarnogróca.

Szybka reakcja, oddech dla kibiców

Każdy jest świadomy problemów kadrowych Legii. Jeśli odejdą Ci, którzy mają odejść, Legia będzie dysponowała raptem 24 graczami. Wiedząc o tym, w ostatnich dniach do mediów wpłynęło wiele ciekawych informacji o potencjalnych transferach przychodzących. Z pewnością to ulga dla kibiców, którzy mogą naocznie zobaczyć aktywność klubu.

Pierwsze informacje dotyczyły Mahira Emreliego. Napastnik Qarabachu Agdam ma 23 lata i strzelił w tym sezonie 20 bramek. Liczby ma niezłe, a jemu samemu kończy się kontrakt z Azerami. Mówi się, że oferta z Warszawy jest dla niego najbardziej atrakcyjna. Jeśli dojdzie do tego transferu, można śmiało założyć, że odnajdzie się w realiach Legii. W końcu Qarabach ostatnio reprezentuje porównywalny poziom do polskiego zespołu, a w bezpośrednim starciu azerski klub okazał się lepszy.

Później legia.net poinformowała o zainteresowaniu Joelem Hanną, obrońcą Zorii Ługańsk i Mijo Caktasem, pomocnikiem Hajduka Split. Izraelczyk grający na Ukrainie miałby zastąpić Artem Szabanowa, bowiem on także jest lewonożny. Chorwat zaś byłby wzmocnień środka pola, które mimo bycia solidnym punktem zespołu, posiada niewielu zmienników.

Ale to koniec! Mówi się także o przyjściu na Łazienkowską Marcela Heistera, gracza Ferencvarosu, któremu także jak pozostałym zawodnikom wygasa kontrakt ze swoim zespołem. Miałby być alternatywą dla Filipa Mladenovicia na jego pozycji. Niemiec występował we wszystkich meczach swojego zespołu w Lidze Mistrzów, mierząc się z Juventusem, Barceloną i Dynamem Kijów.

Nierealne transfery, ale czy aby na pewno?

Do wyżej wymienionych nazwisk dołączył Ryan Gauld i ….Łukasz Piszczek. Szkocki ofensywny pomocnik rozgrywa obecnie najlepszy sezon w karierze. Ma na koncie osiem goli i sześć asyst w barwach Farense (portugalska ekstraklasa). Coraz głośniej mówi się, że powinien zostać powołany do reprezentacji Szkocji na EURO 2021. Latem będzie wolnym zawodnikiem i prawdopodobnie dlatego Legia zwróciła na niego uwagę jako łakomy kąsek możliwy do przechwycenia. Problem? Prasa na Wyspach spekuluje o zainteresowaniu Swansea i Brighton. A możliwości finansowe tych zespołów są zdecydowanie większe od Legii, nie mówiąc już o atrakcyjności kierunku. Jednak tli się nadzieja, że były piłkarz Dundee United wybierze Polskę. Legia ma mu do zaoferowania europejskie puchary i pewną grę w pierwszej “11”. W Brighton może mieć z tym problem. W Swansea szanse na to są zdecydowanie większe, ale także nie ma 100% gwarancji.

Inne doniesienia mówią o przyjściu na Łazienkowską Łukasza Piszczka. Brzmi nieco abstrakcyjnie, zwłaszcza że sam zainteresowany mówił, że będzie kończył karierę w swoim rodzinnym LKS Goczałkowice-Zdrój, w którym miałby grać, trenować i pomagać w organizacji klubu. Ale czy jedno wyklucza drugie? Piszczek mimo swojego wieku wciąż ma za sobą ogromny bagaż doświadczeń i utrzymuje pewien poziom, co jakiś czas gra w Borussii. Nie ma wątpliwości, że na polskie realia będzie on doskonałym wzmocnieniem, o czym świadczy przypadek Boruca. Legia chce zaoferować piłkarzowi roczną umowę, a najważniejszą rolę w negocjacjach miałby odegrać Czesław Michniewicz. Rozważany jest wariant z zaoferowaniem mu roli grającego asystenta szkoleniowca. A doświadczenie w trenerce u boku Michniewicza i w samej Legii na pewno mu pomoże w rozwijaniu rodzimego klubu. Piszczkowi nigdzie się przecież nie spieszy, a w ten rok może się wiele nauczyć.

Jakie są szanse?

Przy wszystkich tych informacjach należy powiedzieć, że to tylko plotki. Najgłośniej mówi się o Emrelim, natomiast wszystkie inne wiadomości to gorące wieści, jeszcze niczym niepotwierdzone. Natomiast jedno jest pewne: Legia w tym okienku będzie bardzo oszczędna w wydatkach. Każdy z wymienionych piłkarzy to osoby z wygasającymi umowami. Dlatego nasuwa się to, że stołeczny klub będzie unikał gotówkowych transakcji. Z tego powodu warszawski zespół będzie musiał oferować piłkarzom naprawdę dobre kontrakty, by przyciągnąć niektórych graczy (np. Gaulda). Ale mimo to, przytoczone nazwiska brzmią sensownie i wyglądają dobrze na papierze. Obecny mistrz Polski sięga do lig, na które zazwyczaj nie zerkają kluby zachodu. Potencjalne przyjście izraelskiego obrońcy Zorii, niemieckiego obrońcy węgierskiego klubu czy Emreliego wydają się być bardzo sensownymi ruchami. Poziom lig, w których regularnie występowali jest zbliżony do polskiego, a momentami nawet lepszy. Nie są to piłkarscy emeryci niegrający w piłkę od ponad roku, czy “starzy Słowacy”, których w Polsce jest na pęczki. To są regularnie występujący zawodnicy. Gdyby Legii udało się ich sprowadzić, śmiało można wysunąć tezę, że to będą udane transfery. Nawet Piszczka, który co prawda jest emerytem, ale czasami występuje w barwach BVB, nie mówiąc już o jego doświadczeniu.

Ale w tym wszystkim cieszy jedno: zdecydowane działania. Legia nie czeka na ostatni gwizdek i podejmuje ruchy już na samym początku, gdy tylko to możliwe. I przez to wszystko człowiek ma nadzieję, że w tym roku się uda osiągnąć w końcu sukces. Liczymy na Ligę Europy, ale kto wie, może Liga Mistrzów też jest w zasięgu?