Czy reprezentacyjne sukcesy naszych piłkarzy przekładały się na ich występy w klubach? Jak prezentowała się tabela ligowa po każdym z sezonów lat 70.? Czy polskie drużyny zdołały ugrać cokolwiek w rozgrywkach międzynarodowych? Na każde z tych pytań znajdziecie odpowiedź w poniższym artykule. Zapraszam!

Choć piłką reprezentacyjną interesowało się zdecydowanie więcej kibiców to liga oraz klubowe mecze międzynarodowe również cieszyły się uznaniem fanatyków futbolu. Piłkarska polska znajdowała się w jednym z najlepszych, dotychczasowo, okresów. Dzięki sukcesom Orłów Górskiego na mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich, zawodnicy zyskali nie tylko ogromną popularność, ale także umiejętności. Przekładało się to na rozwój piłki klubowej – piłkarze wracający na trening z rozgrywek przeciwko najlepszym zawodnikom globu, mogli przekazywać swoją wiedzę młodszym graczom. Ponadto, służyło to również klubom – ludzie chcieli oglądać Deynę, Lubańskiego, Bońka, Kasperczaka, a to oznaczało większą sprzedaż biletów oraz wyższe przychody z praw medialnych, czy ze sprzedaży gadżetów klubowych. Podsumowując, na przyroście popularności piłkarzy korzystali niemal wszyscy, a to doprowadziło właśnie do momentu, w którym od polskich klubów wymagało się rekordowych wyników i osiągnięć.

Dominacja południowej Polski w lidze krajowej

W latach 70. mistrzostwa Polski zdobywały głównie kluby z południa naszego kraju. Wyjątkiem od reguły było zdobycie trofeum przez Legię w 1970 r., jednak później, po najwyższy laur w rozgrywkach ligowych sięgały takie kluby jak: Górnik Zabrze (1971, 1972), Stal Mielec (1973, 1976), Ruch Chorzów (1974, 1975, 1979), Śląsk Wrocław (1977) oraz Wisła Kraków (1978). Natomiast, zwycięstwa w pucharze Polski prezentowały się następująco: Górnik Zabrze (1970, 1971, 1972), Legia Warszawa (1973), Zagłębie Sosnowiec (1977, 1978), Ruch Chorzów (1974), Arka Gdynia (1979), Śląsk Wrocław (1976) i Stal Rzeszów (1975). Najciekawszymi starciami w tych czasach były potyczki dwóch najlepszych klubów, w których grali najbardziej utalentowani polscy piłkarze – Legii Warszawa oraz Górnika Zabrze. Jeden z meczów o laur pucharu Polski pomiędzy tymi zespołami przeszedł do historii jako „finał wszechczasów”. Największą gwiazdą śląskiej drużyny był nie kto inny jak Włodzimierz Lubański, a jego partnerami byli tacy piłkarze jak Jerzy Gorgoń, Hubert Kostka, czy Zygfryd Szołtysik. A tym, kim dla Górnika był ich napastnik, tym dla Legii był Kazimierz Deyna, jeden z najlepszych naszych zawodników w historii. Akompaniowali mu tacy zawodnicy jak Jan Pieszko, Tadeusz Nowak, czy Lucjan Brychczy. Koncert Lubańskiego, a także świetne zawody pozostałych piłkarzy dały zwycięstwo drużynie ze Śląska, a mecz zakończył się wynikiem 5:2 i Górnik po raz 5. z rzędu tryumfował w pucharze Polski.

Starcia z najlepszymi drużynami Europy

Lata 70. na arenie międzynarodowej nie rozpoczęły się najlepiej dla polskich klubów, choć z dzisiejszej perspektywy, wywalczenie ćwierćfinału przez Legię i Górnika w Pucharze Europy oraz Pucharze Zdobywców Pucharów można uznać za niemałe osiągnięcie. Piłkarze z Warszawy po wyeliminowaniu IFK Goteborg oraz Standardu Liege, nie sprostali mistrzom Hiszpanii – Atletico Madryt, choć w dwumeczu padł remis (2:2), to bramka strzelona na wyjeździe dała awans graczom z Półwyspu Iberyjskiego. Górnik natomiast, bezproblemowo rozpoczął swoje zmagania w Pucharze Zdobywców Pucharów – rozprawił się z duńskim Aab oraz tureckim Goztepe SK. 1/4 turnieju była jednak nie do przejścia – zespół Włodzimierza Lubańskiego trafił na swojego rywala z roku ubiegłego, Manchester City i po trzech spotkaniach (3. spotkanie odbywało się w przypadku, gdy zwycięzca nie mógł zostać wyłoniony w poprzednich dwóch) awans do półfinału zdobyli Anglicy. Polskie kluby brały udział również w tzw. „Pucharze Miast Targowych”. Reprezentowali nas wtedy GKS Katowice oraz Ruch Chorzów, którzy odpadli w pierwszej rundzie tych rozgrywek.

Kolejny sezon był zdecydowanie bardziej nieudany od poprzedniego. W Pucharze Europy, Górnik odpadł już w 1. rundzie z Olympique Marsylia, a Zagłębie Sosnowiec nie przeszło początkowej fazy Pucharu Zdobywców Pucharów przegrywając ze szwedzką drużyną Atvidabergs FF. Puchar Miast Targowych zmienił swoją nazwę od tego sezonu i zaczął być rozpoznawalny jako Puchar UEFA. Zmiana nazewnictwa nie wpłynęła jednak na sukcesy polskich klubów i zarówno Legia, jak i Górnik Wałbrzych odpadli zaledwie w 2. rundzie. Niestety, kolejny sezon nie przyniósł lepszych wyników polskim ekipom. Debiutująca Stal Mielec na arenie międzynarodowej szybko odpadła z Pucharu Europy po porażce z Crveną Zvezdą Belgrad, Legia Warszawa nie przeszła greckiego PAOK Saloniki, a Gwardia Warszawa pożegnała się z Pucharem UEFA już w 2. rundzie. Jednak w tym roku przydarzył się jeden wyjątek od, powtarzającej się od trzech sezonów, reguły – Ruch Chorzów. „Niebiescy” odpadli dopiero w ćwierćfinale Pucharu UEFA po bardzo trudnym meczu z holenderskim Feyenoordem.

Miłe zaskoczenia pośród nieudanych występów

Niestety, kolejne lata nie przynosiły wyników, które zadowoliłyby wystarczająco polskich kibiców. Oczywiście, piłkarze zdobywali doświadczenie, sztab trenerski mógł podpatrywać rozwiązania taktyczne najlepszych drużyn Europy, ale to wszystko nie przekładało się na konkretne rezultaty. Jednak obrońcy występów Polaków znajdą swoje argumenty, mówiąc, że przecież awansy do ćwierćfinałów, czy nawet drugiej rundy nie były powodem do wstydu, a już tym bardziej porażki z takimi klubami jak Feyenoord, Crvena Zvezda, FC Barcelona, Real Madryt, czy PSV Eindhoven. I nie można odmówić im racji, jednak spragnieni zwycięstw Polaków, po wspaniałych mistrzostwach świata w 1974 r. oraz igrzyskach olimpijskich w 1972 r., kibice oczekiwali czegoś więcej od swoich ukochanych drużyn.

Do miłych niespodzianek zaliczyć można występy klubów, które nie były stałymi uczestnikami rozgrywek międzynarodowych. Takim przykładem może być chociażby Stal Mielec, która w sezonie 1975/76 awansowała do ćwierćfinału Pucharu UEFA, pokonując po drodze zespoły: Holbaek B&I, Carl Zeiss Jena oraz Inter Bratysława. Na drodze do półfinału zespołowi z Podkarpacia stanęła niemiecka drużyna Hamburgera SV, choć awans był naprawdę blisko – Stal pierwszy mecz zremisowała, a drugi przegrała jedynie 0:1. Poza tym, całkiem udane występy zaliczył Śląsk Wrocław – w sezonie 1975/76 awansował do 3. rundy Pucharu UEFA, gdzie został pokonany przez Liverpool, a w kolejnym roku, na tym samym etapie odpadł z drużyną Napoli, tym razem w Pucharze Zdobywców Pucharów.

Najlepsze spotkania Polaków

Mówiąc o latach 70. w kontekście polskich drużyn piłkarskich na arenie międzynarodowej nie sposób pominąć najlepszych meczy, jakie rozgrywały nasze zespoły nie tylko w swojej historii, ale także w historii całej polskiej piłki klubowej. Do takich zaliczyć można przede wszystkim mecz Wisły Kraków przeciwko Celticowi Glasgow. Podopieczni Aleksandra Brożyniaka sprawili ogromną niespodziankę pokonując już w 1. rundzie szkockiego giganta, a po wybitnym meczu Kazimierza Kmiecika w rewanżowym starciu, które odbyło się w Krakowie, Szkoci namaścili piłkarza Wisły „polskim Cruyffem”. Ponadto, warto również wspomnieć o meczu Widzewa Łódź z Manchesterem City w Pucharze UEFA w 1977 r. Łódzcy piłkarze od początku byli zdecydowanie skreślani ze starcia z Anglikami – w momencie przystępowania do tego meczu, „RTS” miał na ligowym koncie zaledwie pięć punktów w dziewięciu meczach. Jednak wspaniałe mecze obecnego Prezesa PZPN-u, Zbigniewa Bońka oraz całego zespołu, dały zwycięstwo Polakom w dwumeczu, co dało im awans do następnej rundy. Wspaniałych meczów naszych drużyn było oczywiście dużo, dużo więcej. Do takich spotkań zaliczyć można występ Ruchu Chorzów przeciwko Saint-Etienne w 1975 r., nieudana, choć zacięta potyczka Stali Mielec z Realem Madryt w tym samym okresie, starcie Śląska Wrocław z Borussią Moenchengladbach oraz wiele innych. W tym miejscu zachęcam do obejrzenia produkcji Kanału Sportowego, w której Tomasz Smokowski opowiada o najlepszych występach Polaków w latach 70. (link pod tekstem).

Podsumowując dekadę meczów polskich klubów na arenie międzynarodowej można powiedzieć, że zostawiła pewien niedosyt w oczach i umysłach kibiców. Z jednej strony, w naszych zespołach występowali wówczas jedni z najlepszych piłkarzy w Europie, z drugiej natomiast, różnice w zarządzaniu klubem, nie tylko pod względem taktycznym, ale także finansowym, były zbyt duże, aby zastąpić je umiejętnościami piłkarzy. Mimo wszystko, z perspektywy czasu, wydaje się, że, poza kilkoma przypadkami, nie dało się więcej wycisnąć z tego pokolenia, choć inni mogą mieć inne zdanie. Rzeczywiście, gdyby nie pomyłki sędziowskie w niektórych spotkaniach, być może polskie kluby świętowały by nawet dojście do finałów poszczególnych rozgrywek. Jednak w piłce nożnej wyniki zerują się po sezonie, a nadzieje kibiców budowane są na nowo i tym razem, podobnie jak w poprzednich przypadkach, fanatycy „Biało-Czerwonej” piłki wierzyli w to, że kolejne lata przyniosą jeszcze lepsze rezultaty.

źródło: www.youtube.com, Kanał Sportowy