Czym była puszka Pandory każdy wie. Gliniana puszka (jakże piękna analogia do dzbana) z której według greckiej mitologii (za Parandowskim): wyleciały na świat wszystkie smutki, troski, nędze i choroby i jak kruki obsiadły biedną ludzkość. Czy mecz Polska-Andora stał się dla Polski, parafrazując, swoistą puszką Andory, z której wyleciały smutki, troski, nędzę i, o zgrozo, kontuzje, które obsiadły jak kruki biednych kibiców Polski?

Co z tym Milikiem, co z tym Piątkiem, co z tym Lewandowskim? Czy trójka, czy czwórka obrońców? Kto na wahadłach? Czy znana z Realu Madryt taktyka tysiąca i jednej wrzutki jest odpowiednia? Jak będzie wyglądać mecz z Anglią? Nie wiem, choć się domyślam!

All day fresh jak Milik 

Jakiś czas temu broniłem Milika, że nie kochamy genialnego piłkarza w naszej kadrze. Czy zmieniłem zdanie? No tak średnio bym powiedział, tak średnio. Spieszę z wytłumaczeniem. Po dwóch tragicznych meczach Milika podniosło się larum, że Arek jak zawsze się nie nadaje. Słaby, wolny, a tej piłki to on wcale tak dobrze nie rozgrywa. Biję się w pierś i przyznam, że nawet mnie irytował. Co z tego? No nic. 

Nie możemy pozwolić sobie na skreślenie tak dobrego piłkarza, który jest bez formy. Jednak co jest w tej chwili jego największym atutem? To że nie grał pół roku. Paradoksalnie na Euro, gdzie piłkarze będą zmęczeni, Milik po rundzie we Francji, gdzie złapie wiatr w żagle, może być kluczowym zawodnikiem. Reszta piłkarzy szczyt swojej formy w sezonie będzie mieć za sobą, a myślami będą na wakacjach po ciężkich dwóch sezonach. A Milik eksplozję formy może mieć na Euro. Nie wolno zapominać, że jest to piłkarz poniekąd zniszczony przez kontuzję, krytykę i sytuację klubową. Jeśli odbuduje się we Francji, na Euro może dać nam jakość, której może zabraknąć Piątkowi oraz wyręczać zmęczonego, miejmy nadzieje udaną, pogonią za rekordem Mullera Lewego.

Lewandowski i Piątek

PZPN podał, że Lewandowski nie wystąpi w meczu z Anglią z powodu urazu kolana. Puszka Andory daje o sobie znać. Czy można mieć pretensje do Sousy, że nasz kapitan zagrał? No nie można, ponieważ każdy wie jak ambitny jest Lewandowski i jak zależy mu na śrubowaniu rekordów. Strzelił dwie bramki, jednak skutkowało to urazem. No trudno, taka jest piłka nożna, a Lewy nie jest cyborgiem. Gdyby nie zagrał, byłyby pytania czemu nie grał, bo mógł nabijać bramki w kadrze. Zagrał, to marudzenie, że kontuzja. Ryzyko zawodowe. Należy trzymać kciuki za szybką rehabilitację, aby mógł pobić rekord bramek w Bundeslidze. Koniec końców i tak będzie najważniejszym piłkarzem naszej kadry, a mecz z Anglią tego nie zmieni. 

Piątek wszedł z Węgrami, strzelił bramkę dającą tlen naszej kadrze, a z Andorą, co tu dużo mówić, zawiódł. Może zawodnikowi Herthy w kadrze odpowiada rola zmiennika jak w meczu z Węgrami? Mecz z Andora pokazał, że gdy na boisku nie ma zbyt wiele miejsca do gry, a przeciwnicy bronią się kompaktowo i trzeba opierać ataki o grę kombinacyjną, Piątek nie jest najlepszym wyborem. Oczywiście, w takiej sytuacji można również polegać na dośrodkowaniach i wtedy Piątek powinien być przydatny. No właśnie powinien, a nie był. Gra w pierwszej 11 nie służy snajperowi z Berlina, więc może pora pogodzić się z rolą zmiennika, który wchodzi i robi zamieszanie w szykach obronnych zmęczonego już rywala. 

Polska i wahadła- Rece opadają i taktyka 1000 i 1 wrzutki.

Polska skrzydłowymi nie stoi. Więc pomysł gry z wahadłowymi kosztem skrzydłowych uważam za optymalny. Jednak co z tymi wahadłami? No ręce opadają, a Rece odpadają. Nie będę się pastwić nad Recą, bo nie powiem nic odkrywczego. Jednak co w zamian? Rybus meczem z Andorą nie załatwił sobie parytetu na występy. Sousa będzie miał duży ból głowy, ale oby z tej mitycznej puszki nie wyskoczył jeszcze Bereszyński na lewym wahadle. 

Na prawej stronie z gry wyleczył się natomiast Szymański. Nie jest to zawodnik do gry na wahadle, co dobitnie pokazał mecz z Węgrami. Co innego Kamil Jóźwiak, który jest największym wygranym tego zgrupowania. Bramka i asysta z Węgrami, asysta z Andorą. Gracz mający bardzo dobre parametry fizyczne, a pozycja wahadłowego wydaje się być stworzoną dla zawodnika Derby County.

Jednak w meczu z Andorą nasz kadra wykonała 55 prób dośrodkowań, z czego tylko 16 celnych. Rozumiem, albo wydaje mi się, że rozumiem. Trzech napastników, zagęszczony środek pola, więc bombardujemy Andorę pociskami z bocznych sektorów. Będzie dużo piłkarzy w polu karnym, więc szanse, że piłka się od kogoś odbije i wpadnie do bramki rosną. Cóż tego wyszło? No właśnie taktyka tysiąca i jednej wrzutki. Czy to jest nasza taktyka w dalszej perspektywie, czy tylko półśrodek na mecz z Andorą? Miejmy nadzieję, że tylko to drugie.  

Polska-Anglia – 4, czyli więcej niż 3, ale mniej niż 5

To zdanie jest kluczowe w kontekście meczu z Anglią. 4 obrońców, to więcej niż 3, lecz mniej niż 5. W układzie z trójką obrońców kryje się niebezpieczeństwo. Jeśli zagramy z Anglią w ustawieniu z 4 obrońcami, to ich ilość w trakcie meczu nie powinna się drastycznie zmienić. Jeśli zagramy 3, to nagle przy mocnej kadrze Anglii, możemy obudzić się z 5. Wahadłowi cofną się do obrony i będziemy grać ultradefensywnie z piątką obrońców. Tym bardziej, jeśli na wahadle wystąpią Bereszyński i Rybus. 4 obrońców da nam stabilizację i balans w obronie, 3 natomiast może skutkować zbyt głębokim cofnięciem.O zgrozo jeszcze z defensywnym pomocnikiem Krychowiakiem. Trzech środowych obrońców, defensywny pomocnik i wahadłowi cofający się do obrony. Gdyby w Fifie można było ustawić styl gry bardziej defensywny niż ultradefensywny, można by nazwać go Polska 532 z Krychowiakiem.

Za nami dwa mecz Polski, przed nami jeszcze jeden i to ten najcięższy- Anglia-Polska. Czy jest czym się martwić i czego obawiać? Czy puszka Andory wywołała zamieszanie u kibiców? Gdyby dziś zamiast Sousy na miejscu selekcjonera był Brzęczek, to byśmy panikowali i jechali po nim jak po poręczy. Dziś nastroje są w miarę stonowane, a Sousa dał nam emocje, których się nie spodziewaliśmy.

Czy nasza kadra idzie do przodu? Za Brzęczka mecz z Węgrami nie miałby racji bytu, a gra z 3 napastnikami byłaby nie do pomyślenia. Mecz z Andorą tylko lekko uchylił wieko puszki, a gdyby taki mecz i kontuzja Lewandowskiego zdarzyły się Brzęczkowi, puszka nie tyle co by się otworzyła, a ona by pękła na milion małych kawałków i nie byłoby czego zbierać.