Betfan

Fc Porto i Benfica to bez wątpienia dwa najbardziej elektryzujące portugalskie kluby. Na Estadio da Luz i Estadio do Dragao przez ostatnie lata podziwiać mogliśmy gwiazdy światowego formatu. Di Maria, Falcao, James Rodriguez, Ederson, Jan Oblak, Pepe, Hulk, Thiago Silva czy David Luiz. Nie wspominając o graczach, którzy nie osiągnęli wybitnego poziomu, ale zapewnili tym klubom spory zysk, jak Danilo, Otamendi, czy Mangala. Jednak zanim stali się piłkarzami rozchwytywanymi na rynku transferowym, dostrzeżeni zostali przez skautów operujących poza rynkiem europejskim. Kluby portugalskie niewątpliwie stanowiły „przystanek” w karierze dla czołowych piłkarzy w Europie. Spowodowane to było brakiem konkurencji na tych rynkach, w postaci europejskich hegemonów.

Dzisiaj jednak, w dobie rosnących cen za młodych piłkarzy, giganci nie mogą pozwolić sobie na brak obecności swoich wysłanników w mniej oczywistych miejscach, które eksplorowane były do tej pory przez kluby portugalskie. Tworzą tym samym konkurencje dla FC Porto, czy Benfici, które nie będą w stanie rywalizować z nimi finansowo. Rodzi się więc pytanie, jaka przyszłość czeka portugalskie kluby, w oparciu o zawężone możliwości ścigania zdolnej młodzieży spoza Europy? Również jak w nowej sytuacji zmieni się podejście do transferów tych klubów?

FC Porto

Przed sezonem 2019/2020 Porto sprzedało za 50 milionów Brazylijczyka Edera Militao do Realu Madryt. Zawodnika z rocznika 1999, kupionego rok wcześniej za 7 milionów euro. Ten sam Real Madryt pozyskał Viniciusa Juniora, Rodrygo i Reiniera Jesusa. Trzech Brazylijczyków z roczników 2000, 2001 i 2002, wydając na nich łącznie 120 milionów Euro. Widać tutaj zmianę podejścia włodarzy jednego z największych klubów świata. Kiedyś, aby tacy zawodnicy mogli trafić na Santiago Bernabeu, musieliby sprawdzić się w mniejszym klubie w Europie. Dzisiaj jednak ten sezon w mniejszym klubie, mógłby skutkować zapłaceniem kwoty rzędu 120 milionów. 120 milionów nie za trójkę perspektywicznych Brazylijczyków, a za jednego z nich.

Zawodnik, którego kupiono bezpośrednio z San Paolo, jest niewątpliwie tańszy, niż kupiony z FC Porto, czy Benfici. Tym samym „przystanek” pośredni w postaci Portugalii w najbliższym czasie może zostać pominięty. Najbardziej utalentowani zawodnicy będą trafiać bezpośrednio do największych. Tam gdzie kiedyś FC Porto czy Benfica wysyłały swoich skautów, nie mając konkurencji w pozyskiwaniu talentów, teraz często muszą liczyć się z obecnością wysłanników właśnie potentatów ze Starego Kontynentu.

FC Porto, co pokazał obecny sezon, może stać się ofiarą posuchy talentów z rynków pozaeuropejskich. Problemy finansowe oraz nietrafione transfery zawodników pokroju Ze Luisa, czy Nakajimy za łącznie 22 miliony euro, wróżą niestety duże problemy dla klubu z Estadio do Dragao. Zysk stanowić mogą jedynie Telles, któremu kończy się kontrakt w 2021. Corona, który został MVP ligi portugalskiej po zmianie pozycji na prawą obronę oraz Luis Diaz. Klolumbijczyk jako jedyny z tej trójki trafił do zespołu Smoków przed sezonem 2019/2020.

Benfica

Benfica natomiast jawi się jako klub, który pokazuje światełko w tunelu i drogę, jaką będą szły kluby portugalskie. Mianowice sprzedaż piłkarzy rodzimych oraz wychowanków. Benfica dzięki sprzedaży Joao Felixa za 126 milionów, stała się przykładem dla reszty portugalskich drużyn. W dobie braku możliwości konkurencji na rynkach pozaeuropejskich, Benfica sprzedając młodego Portugalczyka, pozwoliła sobie na ściągnięcie piłkarzy pokroju Weigla, Vertonghena czy plotkach o transferze Cavaniego. Pozwoli to Benfice na rzucenie rękawicy Porto w przyszłym sezonie w walce o mistrzostwo, a nawet postawi ją w roli faworyta do wygrania. Jeden transfer pozwolił klubowi z Lizbony na wzmocnienie drużyny oraz podreperowanie budżetu.

Obserwując drenaż młodych talentów przez największe kluby Europy, portugalskie kluby szukać muszą szansy na zarobek w swoich akademiach. Potężne portugalskie akademie mogą stanowić oręż w walce z posuchą skautingu. Paradoksalnie sięgając głębiej do swoich szkółek, kluby z Półwyspu Iberyjskiego mogą wiele zyskać. Niepodważalnym atutem jest posiadanie już zawodnika w swoich strukturach klubowych. Piłkarz jest więc sprawdzony w środowisku i nie potrzebuje aklimatyzacji. Również na piłkarzu rodem z Portugalii, klub jest w stanie więcej zarobić. Pokazuje to przykład Joao Felixa. Przy wywindowanych cenach za perspektywicznych piłkarzy posiadanie perełek wywodzących się bezpośrednio z akademii, rozwiązuje problem rywalizacji finansowej poza rynkiem europejskim o najzdolniejszych piłkarzy.

Do źródeł

Potwierdzeniem teorii o zasadności korzystania z zasobów swoich szkółek powinny być wyniki drużyn U-19 FC Porto i Benfici w Młodzieżowej Lidze Mistrzów. Edycja 2018/2019 wygrana została przez drużynę młodzieżową FC Porto. Natomiast w tegorocznej edycji w finale znalazła się drużyna ze stolicy Portugalii, lecz uznała wyższość Realu Madryt. Dwa lata z rzędu Portugalia miała swojego przedstawiciela w finale tych rozgrywek. Od sezonu 2013/2014 Benfica była w finale trzykrotnie. Jednym z zawodników występujących w finale z 2017 był Joao Felix. Oprócz niego grał również Gedson Fernandes, występujący na wypożyczeniu w Tottenhamie.

W obecnej, słabej sytuacji finansowej FC Porto i braku perspektyw na zarobek na transferach piłkarzy ściągniętych przez sieć skatingu, jedyną opcją jest sprzedaż młodych zawodników. Perełką w szeregach Smoków jest bez wątpienia Fabio Silva, napastnik urodzony w 2002 roku. Oprócz niego uwagę zwracają również Bario, Diogo Leite, czy Fabio Vieira. Wszyscy Ci zawodnicy wygrali UEFA Youth League i zdążyli zaznaczyć swoją obecność w pierwszym zespole FC Porto w mistrzowskim sezonie 2019/2020. Założyć można, że w przyszłym sezonie ligi portugalskiej, analogicznie w zespole z Lizbony wprowadzani będą młodzi zawodnicy grający w tegorocznym finale.

Odjazd Europy

Sprzedaż diamentów ze swoich szkółek pozwoli Portugalczykom na wzmocnienia i rywalizację w Europie. Europa niewątpliwie odjeżdża klubom z Portugalii. FC Porto w poprzednim sezonie nie znalazło się w Lidzie Mistrzów pierwszy raz od sezonu 2010/2011, odpadając w IV rundzie kwalifikacji z Krasnodarem. W Lidze Europy natomiast odpadło w 1/16, po jednostronym dwumeczu z Bayerem Leverkusen. Benfica w LM zajęła 3 miejsce w grupie za Lipskiem i Lyonem, a w Lidze Europy odpadła w 1/16 z Szachtarem Donieck. Pieniądze zarobione na sprzedaży młodych piłkarzy powinny zostać przeznaczone na wzmocnienia. Benfica zauważyła potrzebę wzmocnienia składu zawodnikami, którzy dadzą jakość tu i teraz. Stąd zakontraktowanie Vertonghena, zakup Weigla, Evertona, czy starania o Joao Mario, Cavaniego oraz Mariano Diaza.

Konkludując, portugalskie kluby powinny skupić się na sprzedaży wychowanków, a z przychodów, sfinansować wzmocnienia składu zawodnikami gwarantującymi odpowiedni poziom na tu i teraz. Czołówka Europy już dawno zdystansowała portugalskie kluby, a obecnie średnia półka europejska również powoli przegania je sportowo. Rynki pozaeuropejskie już nie są rajem dla Portugalczyków, a rodzime akademie są w stanie zapewnić nieporównywalnie większe zyski, niż ściąganie coraz droższych zawodników spoza Europy. Jeśli FC Porto i Benfica nie zrobią zwrotu w kierunku akademii, moim zdaniem, czeka je degradacja w hierarchii europejskiego futbolu.