Betfan

Nie milkną echa dwumeczu Real-Chelsea. Jednak zamiast wpisywać się w trend mówienia jaki przegrany, w tym przypadku Real, jest słaby, to trzeba podkreślić, że zwycięsko wyszło drużyna lepsza. To nie tak, że to Real jest słaby. To Chelsea jest mocna, a dwumecz został wygrany taktycznie przez Tuchela. Najłatwiej byłoby powiedzieć, że Los Blancos nie potrafili stworzyć sobie sytuacji, nie byli kreatywni w ataku. Jednak to Chelsea nie pozwoliła Realowi na zbyt wiele, co przełożyło się na taki obraz drużyny z Madrytu. Należy docenić wygranego, a nie kopać przegranego.

Real-Chelsea, czyli pudrowanie trupa przez Zidane’a

Pierwsze spotkanie tego dwumecz stało pod znakiem wariacji taktycznej Zidane’a. Jak wiemy, Francuz jest trenerem bardzo elastycznym taktycznie i często podejmuje nieoczywiste, ale trafne wybory. Zaskoczeniem mogłoby być więc przeciwstawienie się Chelsea formacją 3-5-2. O ile sam zamysł był trafny, o tyle dobór personaliów pogrążył cały plan.

Na lewym wahadle zobaczyliśmy Marcelo, co niewątpliwe wprowadzało pewien element fantazji i nieszablonowości. Brazylijczyk, który wygląda jak emeryt, w meczu z Chelsea wyglądał wręcz jak junior. Wybicia na oślep piłki do przodu na które się decydował mógł zrobić nieopierzony debiutant, a nie zawodnik, który wygrał wszystko, a przy okazji ma bajeczną technikę. Jednak pudrowanie trupa w postaci Marcelo miało swój cel. Toni Kroos schodził do bloku defensywnego bliżej lewej strony boiska. Na lewej obronie puszczał w bój Nacho, a Marcelo dostawał swobodę w ofensywie. To zgubiło Real. Podporządkowali grę pod niedojeżdżającego już Marcelo, a Kroos do spółki z Nacho mieli to zamaskować. Co tu dużo mówić, nie wyszło. Marcelo jest już po drugiej stronie rzeki, chociaż żal to pisać. Jednak należy oddać Zidane’owi co królewskie. Pomysł z cofaniem Kroosa w fazie konstruowania akcji niżej i przesunięcie bardziej wybieganego Casemiro wyżej, aby walczył z niezmordowanym Kante było pomysłem bardzo racjonalnym. 

Ustawienie Kroosa przy wyprowadzaniu piłki

4 gęstość Tuchela 

Na drugim biegunie taktycznym znalazł się natomiast Tuchel. Doprowadził ustawienie 3-4-2-1 do perfekcji. Tam funkcjonuje wszystko. Organizacja gry The Blues, zagęszczenie pola w fazie obrony i przejście z fazy obrony do ataku. Kluczowa okazała się właśnie umiejętność szybkiego przejścia z fazy obrony do kontry i wykorzystanie wysoko ustawionej linii obrony Realu. Tak padła właśnie bramka dla na 1:0, gdzie Rudiger wykorzystał miejsce za plecami obrony Realu i posłał piłkę do Pulisica. Nacho nie nadążał wracać z lewej obrony, a „uwolniony” Marcelo nawet nie udawał, że jest w stanie wrócić do obrony.

Chelsea-Real, czyli bezradność Realu i błędy Zidane’a

Mecz na Stamford Bridge stał pod znakiem złego wyboru taktyki przez szkoleniowca Realu Madryt. Zidane znów posłał w bój zespół ustawiony w formacji 3-5-2 z Viniciusem Juniorem na prawym wahadle. O ile decyzja o wystawieniu Brazylijczyka na takiej pozycji była błędna, to nie zaważyła na końcowym rezultacie. Samo ustawienie 3-5-2 już tak. 

Chelsea zagęściła środek pola. Jednak to wszyscy wiemy. Zidane stwierdził, że odpowie tym samym. Zostawił osamotnionych w ataku Hazarda i Benzemę do których piłka, aby dotrzeć, musiała pokonać zasieki drugiej linii Chelsea. Tam jednak nawet mysz by się nie przecisnęła. Obaj napastnicy zostali wyłączeni całkowicie z gry. Real nie był w stanie rozciągnąć dobrze zorganizowanej ekipy The Blues. Gdyby Zidane zdecydował się na ustawienie z szeroko grającymi skrzydłowymi w formacji 4-3-3 oraz Hazardem i Viniciusem na obu skrzydłach, wtedy łatwiej byłoby rozciągnąć ekipę Chelsea i zrobić miejsce w środku pola. Również częściej pod grą byłby Hazard, który nie musiałby szukać miejsca między liniami Chelsea. 

Przejście z fazy obrony do ataku przez Chelsea

Tuchel i jego zespół wiedzieli, że Real musiał zaatakować. Tym samym postawili na wciągnięcie ekipy Realu na swoją połowę. W fazie ataku linia obrony Królewskich złożona z 3 zawodników grała bardzo wysoko oraz jak to w fazie ataku- szeroko. Każda próba Realu podania pomiędzy linią pomocy Chelsea kończyła się stratą i błyskawicznym wyprowadzeniem kontry. Chelsea robiła to na tyle szybko, że Real nie był w stanie zawęzić pola gry i cofnąć linii obrony. Tym samym w formacji defensywnej Realu tworzyły się dziury, będące konsekwencją wysokiego i szerokiego ustawienia. Oczywiście Chelsea wymusiła na Realu takie ustawienie. Widoczne to było przy obu bramkach oraz sytuacjach Kante, czy Havertza, których nie zdołali zamienić na bramkę. 

Taktyczny dwumecz

Nie można powiedzieć, że Real w meczu rewanżowym zagrał słabo. Znaczy można, aby było o czym rozmawiać i uderzać w Real jaki on był słaby w tym meczu. Zwykłe gadanie pod publiczkę bez zagłębienia się w to, ze Real zagrał tak, jak pozwoliła mu Chelsea. A The Blues nie pozwolili Los Blancos praktycznie na nic. Można powiedzieć, ze Hazard nie wziął na siebie ciężaru gry i jest słaby. Jednak dlaczego tak to wyglądało? Po pierwsze przez zbyt centralne ustawienie go przez Zidane’a oraz odcięcie napastników przez dobrze zorganizowaną Chelsea. Po drugie przez zorganizowanie w obronie Chelsea, która całkowicie zneutralizowała atuty ofensywne Realu.

Cały dwumecz należy oceniać pod względem taktyki. Wygrała taktyka Tuchela. Cały dwumecz był rozgrywką taktyczną pomiędzy dwoma trenerami. Taktyczne szachy wygrał Tuchel. Zidane podjął ryzyko i przegrał. Jednak obaj szkoleniowcy zapewnili nam taktyczna ucztę. Natomiast Zidane dostał od Tuchela lekcje gry trójką obrońców. Real nie był słaby, to Chelsea na nic mu nie pozwoliła. Nie przegrała drużyna słaba. Wygrała lepsza taktyka na dwumecz. Należy docenić pracę Tuchela i całego zespołu The Blues. Jednak i tak nie umilkną głosy, że to Real był słaby. Trzeba zacząć doceniać wygranych, a nie deprecjonować przegranych. Wygrał lepszy, a nie przegrał słaby.