Piłkarskie projekty Red Bulla wzbudzają wiele kontrowersji. Znajduje się zaskakująco szeroka grupa kibiców, która sprzeciwia się działaniom właściciela spółki. Uważają oni, że Dietrich Mateschitz niszczy futbol i jego tradycje tworząc sztuczne kluby bez historii. Oczywistym jest, że zespoły zakładane przez austriackiego miliardera mają być przede wszystkim reklamą jego koncernu. Jednak należy się dobrze zastanowić, czy aby na pewno Red Bull wpływa negatywnie na piłkarski świat.

Red Bull w świecie sportu

Kluby piłkarskie zakładane, bądź przejmowane przez koncern są jedną z wielu gałęzi w świecie sportu, w które inwestuje firma. Rozpoczęli oni swoją działalność od sponsoringu sportów ekstremalnych. Pomysł ten miał idealnie wpasować się w profil działalności spółki, która zajmuje się produkcją napojów energetycznych. Ruch okazał się bardzo skuteczny, ponieważ rozpoznawalność marki stale się zwiększała. Ponadto pozytywny marketing poprzez sport zbudował przyjazny wizerunek przedsiębiorstwa, które mogło cieszyć się rosnącą liczbą klientów. Według szacunków Red Bull obecnie kontroluje około 70% rynku napojów energetycznych na świecie. Ich wielkie wpływy pozwoliły na zasponsorowanie historycznego skoku ze spadochronem Felixa Baumgartnera z wysokości 39 kilometrów!

Działalność marki z czasem zaczęła się rozszerzać. Aktualnie możemy ich kojarzyć przede wszystkim ze sponsoringu sportów motorowych. Mateschitz stworzył jeden z najlepszych zespołów Formuły 1 w XXI wieku. Jego kierowca, Sebastian Vettel, był czterokrotnym mistrzem świata w latach 2010-2013. Red Bull posiada swoich przedstawicieli także w Rajdzie Dakar, MotoGP czy Rajdowych Mistrzostwach Świata. Bardzo dobrze zaznajomieni z logo firmy są także fani skoków narciarskich. Przedsiębiorstwo sponsorowało takich zawodników jak Morgenstern, Schlierenzauer czy nasz trzykrotny zdobywca Kryształowej Kuli Adam Małysz.

Projekt na globalną skalę

Dlaczego zatem aktywny sponsoring klubów piłkarskich wywołał takie oburzenie wśród kibiców? Wydaje się, że jest to związane przede wszystkim z przywiązaniem fanów do tradycji i historii. Każdy nowo powstający projekt wzbudza kontrowersje, ponieważ otwiera szanse mniejszym zespołom na zaistnienie w futbolu. Niemal wszystkie kluby, które zostały przejęte przez wpływowych inwestorów spotykają się z krytyką. Niechęć do Manchesteru City czy PSG nie jest niczym zaskakującym. Zespoły te wraz z nadejściem pieniędzy odbiły się od środka tabeli i zaczęły dominować w swoich krajach. Ich napompowane petrodolarami budżety pozwalają dokonywać wielkich transferów. Szczególnie widać to po francuskiej ekipie, która zabiła emocje w ligowych rozgrywkach.

Jednak przypadek austriackiej spółki jest nieco inny. Może się wydawać, że wraz z rozwojem projektu właścicielem grupy postanowili zbudować nowy model w futbolu. W skład wchodzą cztery kluby piłkarskie. Dwa najważniejsze to Red Bull Salzburg oraz RB Lipsk. Dodatkowo posiadają oni zespoły w obu Amerykach, są to: Red Bull Bragantino i bardziej znany New York Red Bulls. Za koordynatora i twórcę świetnie funkcjonującej maszyny można uznać Ralfa Rangnicka, który jest cichym bohaterem całego przedsięwzięcia. Przez lata pełnił on funkcję dyrektora sportowego klubów. To właśnie jemu powierzono sprawne zarządzanie zespołami i zorganizowanie maszyny, która będzie się ciągle sama napędzać.

Filozofią właścicieli nie było wpompowanie w projekt wielkich środków i liczenie na szybkie zyski z triumfów w rozgrywkach. Stworzyli oni jedną z najlepszych grup skautingowych na całym świecie i poszukują młodych talentów. Można odnieść wrażenie, że nowo pojawiający się zawodnicy w Lipsku są wręcz anonimowi, ale każdy z nich idealnie się sprawdza. Jest to przede wszystkim zasługa właściwego doboru piłkarzy przez łowców talentów. Szukają oni zawodników o profilu wpasowującym się w cały mechanizm Red Bulla.

Red Bull nie jest lubiany w Niemczech

Kiedy w 2009 roku media podały informacje o tym, że Red Bull postanowił przejąć SSV Markranstadt w Niemczech wybuchła mała afera. Międzynarodowy gigant wykupił prawa do klubu występującego na piątym szczeblu rozgrywkowym za około 350 tys. euro. Już wtedy raczkujący dopiero zespół musiał mierzyć się z wielką krytyką ze strony kibiców. Niemcom nie spodobało się to, że ktoś z wielkimi pieniędzmi ma w planach zdominować ich sport narodowy.

Klubowi zarzuca się stworzenie sztucznego tworu, który nie mógłby osiągnąć takich sukcesów, gdyby nie pieniądze, które za nim stoją. Ciągle przewija się temat braku historii drużyny, co ma na celu pokazać, że nie są oni poważnym projektem. Swoją opinię w tym temacie wygłosił nawet Ralf Rangnick, który prześmiewczo wypowiedział się na temat klubowych tradycji.

Za 400 lat między nami a Borussią Dortmund nadal będzie 100 lat różnicy, ale Borussia będzie miała wtedy 500 lat, a my 400. I też będziemy mieli tradycję.

Ralf Rangnick

W dyskusji na temat szkodliwości RB Lipska nie ma żadnych logicznych argumentów. Dominują przede wszystkim puste hasła, które dobrze wpadają w ucho niemieckim kibicom. Piłkarscy fani to środowisko konserwatywne, które nie lubi zmian. Natomiast Red Bull ze swoim projektem jest pewnego rodzaju rewolucją na piłkarskiej scenie.

Zakaz reklamy w rozgrywkach

Pomimo praw własnościowych do zespołów z Salzburga i Lipska Red Bull ma problemy z reklamowanie marki poprzez nazwy drużyn. Niemieckie prawo nie zezwala na nadawanie klubom nazwy pochodzącej od przedsiębiorstwa, które za nim stoi. W związku z tym RB Lipska funkcjonuje właśnie pod taką nazwą, a nie pod pełnym szyldem austriackiej spółki. RB jest oczywistym skojarzeniem z nazwą sponsora, jednak jego rozwinięcie to RasenBallsport. Co w tłumaczeniu na język polski oznacza trawiasty sport piłkarski. W przypadku zakazu nadawania nazwy klubowi od sponsora mamy oczywiście wyjątek. Jest nim Bayer Leverkusen. Aptekarze mogą funkcjonować pod nazwą koncernu farmaceutycznego ze względu na to, że ich nazwa została nadana przed wprowadzeniem przepisów.

Z podobnym problemem musi mierzyć się Red Bull Salzburg. W jego przypadku sytuacja jest prostsza, ponieważ w Austrii nie obowiązuje zakaz reklamy tak jak w Niemczech. Jednak dotyczą ich przepisy UEFA, które jasno mówią o tym, że nie może być lokowania marki w nazwie zespołu. W związku z tym austriacki klub w rozgrywkach europejskich zawsze widnieje pod nazwą Salzburg. Niby pełnej nazwy nie ma, ale i tak każdy dobrze wie o kogo chodzi i z jakim koncernem należy utożsamiać zespół.

Red Bull nie jest rozrzutny

Mogłoby się wydawać, że Red Bull ze względu na swoje wielkie zaplecze finansowe będzie wydawał na rynku wielkie pieniądze. Jednak jeżeli przyrównamy wydatki najsilniejszego zespołu spod znaku byka na transfery do innych „sztucznych” gigantów to wypadają oni bardzo blado. RB Lipsk kupuje zawodników i wydaje co roku duże sumy na wzmocnienie zespoły. Należy zwrócić uwagę, że nie są to transakcje typowe dla największych klubów w świecie futbolu. Do niemieckiego zespołu trafiają przede wszystkim piłkarze młodzi, którzy nie mają jeszcze wyrobionej marki.

Źródło: https://www.transfermarkt.pl/

Jak można zauważyć Red Bull nie dofinansowuje astronomicznymi kwotami drużyny z Lipska. Na polskie warunki sumy te mogą robić wrażenie. Jednak jeżeli zestawimy je z największymi klubami świata to są to „niewielkie” wydatki. Szczególnie jeżeli uwzględni się fakt, że rozkładają się one często na 5-6 nowych zawodników. Jak wynika z wykresu RB Lipsk zajmuje trzecie miejsce w rankingu najbardziej rozrzutnych klubów w Niemczech. Jednak z zamieszczonych danych nie dowiemy się najistotniejszej rzeczy w kontekście funkcjonowania grupy Red Bulla. Od momentu awansu do Bundesligi drużyna z Saksonii wydała na transfery 348,6 mln euro. Aż 36% tej kwoty stanowiły transfery wewnętrzne. Polegają one na sprowadzaniu do Lipska piłkarzy z Nowego Jorku oraz Salzburga.

Warto także nadmienić, że duża liczba kluczowych zawodników w układance Nagelsamanna to piłkarze, którzy występują w drużynie od dawna. Sabitzer, Orban, Gulacsi, Forsberg czy Kloosterman to gwiazdy, które grały w Lipsku już w 2. Bundeslidze. Rekordzistą klubu jest Yuusuf Poulsen. Duńczyk był już częścią zespołu, gdy ten rozgrywał swoje mecze w trzeciej lidze.

Kiedy przyjdą trofea?

Ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie. Bayern Monachium z każdym kolejnym rokiem staje się coraz mocniejszy. Klub z Bawarii zasilają najlepsi piłkarze z Bundesligi co powoduje, że oddala się on od reszty stawki. Latem do największego niemieckiego zespołu ma dołączyć Umpamecano, który jest filarem defensywy RB Lipska. Ruch ten osłabi Byki oraz wzmocni defensywę Bayernu światowej klasy zawodnikiem. Patrząc na rosnącą w siłę drużynę z Monachium można odnieść wrażenie, że ich dominacja w lidze w najbliższych latach jest niemal pewna.

Osobiście wątpię, żeby Red Bull mógł cieszyć się ze zwycięstwa klubu z Lipska w Bundeslidze. W najbliższych latach wydaje się to bardzo mało prawdopodobny scenariusz. Wydaje mi się, że powinni oni upatrywać swoich szans przede wszystkim w rozgrywkach pucharowych. Jeżeli zależy im na sięgnięciu po trofeum to DFB-Pokal powinien być ich celem priorytetowym. Ponadto w poprzednim sezonie pokazali oni, że są w stanie walczyć z największymi markami w Lidze Mistrzów. Zwycięstwa w Champions League raczej im nie wróżę, ale triumf w Lidze Europy wydaje się być w zasięgu RB Lipska.