Mimo że okno transferowe dopiero się otworzyło (w Polsce trwa ono od 25.01 do 24.02), niektóre kluby z Ekstraklasy, jak np. Lech czy Raków, już mogą pochwalić się konkretnymi wzmocnieniami. Poniżej znajdziecie 2. część TOP 10 transferów, które już zostały ogłoszone lub są na ostatniej prostej do finalizacji. Liczę jednak, że to jeszcze nie koniec wzmocnień w tym okienku. Miejsca 6 – 10 znajdziecie pod linkiem: Nasze TOP 10 zimowych transferów do Ekstraklasy. Część 1. 

5. Marko Janković (wartość wg. Transfermarkt – 800 tys. €)

Wolny zawodnik → Legia Warszawa

To dopiero pierwsze wzmocnienie Legii zimą. Janković może być książkowym przykładem transferu do Ekstraklasy. W sezonie 2020/21, w barwach włoskiego SPAL, wystąpił on bowiem w ledwie 3 spotkaniach – 2 razy w Serie B, 1 w Pucharze Włoch. Przełożyło się to na 164 minuty na boisku i 1 żółtą kartkę – nic specjalnego. 

Marko Janković – highlights.

Z drugiej strony ciekawe zestawienie zaliczonych klubów. W zimowym okienku w sezonie 2016/17 z Olympiakosu przeszedł do Partizana Belgrad, skąd 2 lata później przeniósł się do SPAL. Włoski klub zapłacił za niego wtedy około 1,8 mln € (dane z Transfermarkt). 

Mówi się również, że Janković po prostu potrafi grać w piłkę, dysponuje niezłą techniką, jest szybki. Ofensywny pomocnik to pozycja, na której czuje się bardzo dobrze. W razie doraźnych problemów z obsadzeniem prawej obrony, nowy nabytek Legii może również występować na skrzydle, zastępując Pawła Wszołka, który może zostać cofnięty do defensywy. Czesław Michniewicz – trener Legii, testował schemat z Wszołkiem na prawej obronie podczas jednego ze sparingów, na ostatnim zgrupowaniu w Dubaju. Wyglądało to całkiem obiecująco.

Janković jakiś czas temu rozstał się ze SPAL, do Warszawy przyjechał jako wolny zawodnik. Dziś (28.01) ma przejść testy medyczne, po których prawdopodobnie podpisze kontrakt. Co ciekawe – zawodnik ten trafił na Łazienkowską z polecenia Miroslava Radovicia, a ze zgrupowań reprezentacji Czarnogóry zna się on z innym graczem Legii – Marko Vesoviciem. Patrząc jednak na to, ile minut na boisku zaliczył omawiany gracz w obecnym sezonie, jeżeli to w Warszawie miałby dojść do optymalnej formy, będzie potrzebował na to przynajmniej kilku tygodni

4. Mateusz Wdowiak (wartość wg. Transfermarkt – 300 tys. €)

Cracovia → Raków Częstochowa

Można powiedzieć, że pozbywanie się młodych Polaków to konsekwentna strategia Michała Probierza – trenera oraz wiceprezesa Cracovii. Małopolska drużyna jest bowiem w zdecydowanej czołówce, jeżeli chodzi o stosunek liczby zagranicznych graczy do liczby zawodników całego zespołu. Tym razem padło na 24-letniego Wdowiaka

Mateusz właściwie całą dotychczasową karierę spędził w Cracovii, z wyjątkiem półrocznego wypożyczenia do Sandecji, z którą w sezonie 2016/17 awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Przywiązanie Wdowiaka do Krakowa generalnie nie zostało docenione przez „górę”. W konsekwencji, po tym, jak gracz nie chciał podpisać nowego kontraktu, usłyszał, że w 1. drużynie Pasów już nie zagra. Wdowiak w Ekstraklasie zaliczył łącznie prawie 7 tys. minut w 133 spotkaniach, co przełożyło się na 8 goli i 12 asyst

Nie znam szczegółów konfliktu, ale mam wrażenie, że opisana wyżej postawa klubu, (a przynajmniej to, co przedstawiane jest w mediach) jest po prostu słaba. W wywiadzie dla Onetu, prezes Cracovii – Janusz Filipiak odniósł się do całej sytuacji:

Moja osobista pretensja do Wdowiaka polega na tym, że z jego powodu klub znowuż został opluty. On jest kolejnym piłkarzem, któremu pieniądze przewróciły w głowie. W sierpniu osobiście prosiłem, żeby zaproponować Wdowiakowi dwukrotną podwyżkę kontraktu i znaczącą sumę za przedłużenie umowy. (…) Za dwa dni dostajemy pismo od menedżera, że zgadzają się na proponowaną podwyżkę i pieniądze za podpis, ale kwotę odstępnego chcą znacznie niższą.

Janusz Filipiak w wywiadzie dla Onet

Po tych słowach można uznać, że to właśnie panu Januszowi Filipiakowi „pieniądze przewróciły w głowie”. Z kontekstu tej wypowiedzi wynika, że wg Prezesa, wystarczy podwyżka i wszystko będzie w porządku. A gdzie miejsce na jakiś rozwój, samorealizację czy satysfakcję z tego, co się robi w życiu? 

Być może Wdowiak liczył po prostu na postawienie kolejnego kroku w karierze. Pozostanie w Krakowie raczej by mu w tym nie pomogło. A mam wrażenie, że czynniki takie jak: obecny wicelider Ekstraklasy, Częstochowa i Marek Papszun, pozwolą Wdowiakowi rozwinąć się i wejść na wyższy poziom. W każdym razie całe zamieszanie to przykład, jak nie powinno traktować się wychowanków. 

3-letni kontrakt Wdowiaka z Rakowem zacznie obowiązywać od 1 lipca 2021, co oznacza, że gracz najbliższe pół roku spędzi prawdopodobnie w 3. lidze, w rezerwach Cracovii.

3. Jarosław Jach (wartość wg. Transfermarkt – 525 tys. €)

Crystal Palace → Raków Częstochowa

Kolejny ciekawy transfer Rakowa i powtórka z rozrywki. Jach w 2019 roku był już w podobnej sytuacji – wtedy to również klub z Częstochowy wypożyczył go z Crystal Palace. W sezonie 2019/20 pełnił ważną rolę w zespole Papszuna, zaliczając 24 występy w Ekstraklasie, 5 żółtych kartek, a przy okazji 2 razy wpisując się na listę strzelców

Konsekwencją transferu Jacha jest wypożyczenie do Śląska Wrocław innego środkowego obrońcy – Macieja Wilusza, z którym to Raków pół roku wcześniej wiązał spore nadzieje. Wilusz jednak nie sprawdził się w pełni. Drużyna z Częstochowy potrzebowała solidnego piłkarza, a on jednak w kluczowych spotkaniach mógł zaliczyć lepsze występy.

Finalnie cała operacja z defensywą wydaje się być bardzo logicznym ruchem. Liczę, że Jarosław w Ekstraklasie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, mimo że za granicą szło mu raczej przeciętnie. 

2. Bartosz Salamon (wartość wg. Transfermarkt – 400 tys. €)

SPAL → Lech Poznań

Salamon wraca do Poznania po około 15 latach. W sezonie 06/07, jako młody chłopak występował w młodzieżowej drużynie Lecha, nie doczekał się jednak debiutu w seniorach. W letnim okienku został pozyskany przez Brescie U19.

Historia Salamona jest dość ciekawa. W styczniu 2013 roku Brescia zdecydowała się oddać go do AC Milanu, w zamian za 3,5 mln €. Zarówno Bartosz, jak i sztab Rossonerich byli bardzo zadowoleni z tego transferu. Finalnie nic z tego nie wyszło, Salamon nawet nie zadebiutował wtedy w Serie A, a pół roku później, za 3,4 mln € przeniósł się do Sampdorii. Łącznie na pierwszym i drugim poziomie rozgrywkowym we Włoszech rozegrał około 200 spotkań. Ponad 10 tys. minut przełożyło się na dorobek 9 goli i 4 asyst.  

Lech Poznań wiąże duże nadzieje z Salamonem. O ile Kolejorz zasadniczo nie ma problemu z transferami graczy ofensywnych, o tyle pozyskanie obrońców czy bramkarzy to już nie lada wyzwanie. Wszyscy znamy case tragicznego Vujadinovicia. Albo szklanego Thomasa Rogne, który jak tylko jest zdrowy, pokazuje swoją jakość. Problem jednak w tym, że raczej rzadko jest zdrowy. Lech niedawno pozbył się Crnomarkovicia – gracz został wypożyczony do Zagłębia Lubin, co również pokazuje, że w Poznaniu mocno liczą na włoskie wsparcie w postaci Salamona

Co by nie mówić, 200 spotkań we Włoszech to konkretny dorobek. Będę bacznie przyglądał się Salamonowi, bowiem jest duża szansa, że Lech pozyskał w końcu defensywnego zawodnika na miarę swoich ambicji. 

1. Jesper Karlström (wartość wg. Transfermarkt – 1,5 mln €)

Djurgarden → Lech Poznań

Na 1. miejscu transfer, który na papierze wygląda najbardziej solidnie. Szwedzki defensywny pomocnik, 25 lat. Do tego kapitan zespołu w poprzednim, mistrzowskim dla Djurgårdens IF sezonie. Prawie 190 występów w szwedzkiej najwyższej klasie rozgrywkowej, 11 goli i tyle samo asyst. Bramka w pożegnalnym spotkaniu Djurgårdens z Varbergs BoIS to pewien symbol, który może dawać nadzieję na dodatkową jakość, którą wniesie nowy nabytek do drużyny z Poznania.

Co ciekawe Djurgårdens to drużyna, z której do Wielkopolski trafił w 2012 roku Ceesay, zaś rok później – Hämäläinen. Fakt ten nieco zwiększa prawdopodobieństwo powodzenia misji Karlström w Poznaniu. 

Jesper Karlström – highlights.

Według różnych źródeł Jesper kosztował Lecha około 750 tys. €. Przy okazji może stać się on jednym z najlepiej zarabiających piłkarzy w naszej lidze – mówi się o kwotach rzędu 140 tys. miesięcznie. Takie liczby jednak niosą za sobą pewne ryzyko, a przy ocenie tego typu transferów, trzeba wziąć pod uwagę, że w Ekstraklasie często dzieją się rzeczy nielogicznie. Na szczęście nasza liga startuje już w ten weekend, więc szybko będzie można zweryfikować wszystkie wzmocnienia i „wzmocnienia” na naszej liście.