Piątek, 11 grudnia

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Piast Gliwice [18:00]

Gliwice cały czas żyją bramką Świerczoka, a tutaj zbliża się kolejne spotkanie. I to moim zdaniem ważniejsze, niż to w zeszłym tygodniu. Kibice cieszą się, że ich ulubieńcy wracają na właściwe tory, ale muszą pamiętać, że wciąż znajdują się tylko punkt nad ostatnim miejscem. Tak się składa, że tą ostatnią drużyną jest właśnie Podbeskidzie. Trzy punkty w tym spotkaniu pozwolą Piastunkom odskoczyć na bezpieczną odległość od dołu tabeli i gracze Waldemara Fornalika będą mogli zacząć myśleć o walce o środek tabeli.

Zagłębie Lubin – Śląsk Wrocław [20:30]

W Lubinie nic nowego. Zagłębie gra w kratkę i raz potrafi zagrać straszny mecz przeciwko Podbeskidziu, potem świetny mecz z Wisłą, a na koniec przeciętne spotkanie z Piastem. Tak samo jak rok temu. Na całe szczęście dla Miedziowych, po drugiej stronie stanie Śląsk Wrocław, który boryka się z podobnym problem. Różnica jest taka, że wrocławianie tydzień temu pokonali wicelidera i to grając w osłabionym składzie. Takie zwycięstwo to najlepsza motywacja. Mimo wszystko jest to mecz na wyjeździe, a piłkarze Śląska borykają się z chorobą lokomocyjną i nie lubią opuszczać swojego stadionu. Z drugiej strony, z Wrocławia do Lubina jest tylko godzina drogi. Może jakoś to przeboleją. 

Sobota, 12 grudnia 

Warta Poznań – Pogoń Szczecin [15:00]

Zarówno kibice, jak i piłkarze Warty nie mogą być zadowoleni. Zieloni ostatnie dwa mecze grali z dużo wyżej notowanymi rywalami i w obu spotkaniach wypadli conajmniej solidnie. Problem w tym, że za zaangażowanie i okazje nikt punktów nie przyznaje. A tak się składa, że w tych dwóch spotkaniach na konto poznanian powędrowało 0 oczek. Szczególnie ostatnie widowisko w Białymstoku musi śnić się piłkarzom Warty po nocach, zwłaszcza Janowi Grzesikowi. Pogoń nieśmiało zbliża się do pierwszej trójki, natomiast wyjazd do Grodziska może przysporzyć im sporo kłopotów. Portowcy mają problem z tworzeniem sytuacji strzeleckich, co pokazał ostatni mecz z żałosną Stalą. Do szesnastki rywala idzie świetnie, ale w momencie kiedy powinno nastąpić ostatnie podanie czegoś brakuje. Warta potrafi bardzo solidnie bronić, a to może być duże utrudnienie dla niezdecydowanych ataków szczecinian. 

Górnik Zabrze – Cracovia [17:30]

Przypominam sobie początek sezonu, kiedy to wszyscy wstawali do oklasków i emocjonowali się stylem gry drużyny Marcina Brosza. Minęło trochę czasu, a Górnik cały czas znajduje się na podium, co bez dwóch zdań jest sukcesem, natomiast po polocie, którym zachwycaliśmy się we wrześniu nie ma już śladu. Wielka szkoda, ponieważ trio Jimenez-Nowak-Sobczyk było bardzo przyjemne dla oka. Miejmy nadzieję, że świąteczna przerwa pomoże zabrzanom odpocząć i wrócić do tego co pokazywali na początku rozgrywek. Cracovia, jako organizacja, zaliczyła tragiczny tydzień. Nie dało się tego rozegrać gorzej. Odkupieniem może być zaprezentowanie kibicom świetnego widowiska. Liczymy, że właśnie takie zobaczymy na Stadionie im. Ernesta Pohla.

Wisła Kraków – Legia Warszawa [20:00]

Wisła może nie skompromitowała się tak jak jej sąsiadka, natomiast na boisku podczas derbów wyglądała tragicznie. W żadnym momencie nie było widać ręki nowego trenera, ale to zrozumiałe biorąc pod uwagę, że na tamten moment trenował z zespołem niespełna tydzień. Problem dla kibiców Białej Gwiazdy jest taki, że teraz pora ugościć na Reymonta Legię. Legię, która rozpędziła się pod wodzą Czesława Michniewicza i nie ma zamiaru hamować. Ich seria bez porażki ciągnie się już ponad 2 miesiące. Do tego wszystkiego posiadają niezawodną maszynkę do zdobywania bramek w postaci Filipa Mladenovicia i jego wrzutek oraz Tomasa Perkharta i jego głowy. Wygląda na to, że Peter Hyballa (c)hyba będzie miał kolejny trudny mecz.

Niedziela, 13 grudnia

Stal Mielec – Lech Poznań [15:00]

Koniec przygody Lecha w Lidze Europy. Nie była to może najlepsza edycja w historii polskiej piłki, natomiast jest to dobre przetarcie szlaku po kilku latach nieobecności. Teraz gracze Dariusza Żurawia mogą skupić się w 100% na Ekstraklasie. W zeszłej kolejce bezproblemowo rozprawili się z Podbeskidziem, a teraz czeka ich rywal o podobnym stopniu trudności. Trzy tygodnie trwała bajka o wielkiej Stali Leszka Ojrzyńskiego. Ostatnia porażka z Pogonią przywołała wszystkie złe wspomnienia. Pytanie brzmi, jak po tak kiepskim meczu, nowy szkoleniowiec zmotywuje swoich piłkarzy na starcie z tak mocną ekipą jak Lech? Przekonamy się w niedzielę o 15.

Raków Częstochowa – Jagiellonia Białystok [17:30]

Stało się nieuniknione, a mianowicie Raków spuchł i widocznie traci siły podczas meczów. Bardzo często zdarza się tak, że polskie kluby, które osiągają wynik ponad stan, w połowie sezonu obniżają formę. Do tego dochodzi wymagający i bardzo intensywny styl gry Marka Papszuna i kryzys formy w grudniu mamy gotowy. Oczywiście Raków wciąż walczy z Legią o fotel lidera, natomiast teraz to częstochowianie muszą gonić rywali z Warszawy. Jagiellonia w ostatniej kolejce zagrała bardzo otwarty i emocjonujący mecz, jednak w oczy rzucały się spore błędy obronne Wdowika, Tiru i Runje. A podopieczni trenera Papszuna , mimo że w gorszej formie, potrafią świetnie wykorzystać nierozważną defensywę rywala. 

Poniedziałek, 14 grudnia 

Lechia Gdańsk – Wisła Płock [18:00]

Lechia znajduje się w naprawdę nieciekawej sytuacji. Ta drużyna jest w stanie wygrać tylko z beniaminkami, a kiedy uda im się zainkasować trzy punkty z lepszymi ekipami, to tylko dlatego, że Saief, Conrado albo jakikolwiek inny zawodnik zagrał wyjątkowo dobre spotkanie. Skoro Lechia jest w kiepskim miejscu, to gdzie w takim razie znajduje się Wisła Płock? Żeby adekwatnie to określić musiałbym użyć słów powszechnie uważanych za wulgarne, dlatego pozostawię to w sferze domysłów. Nafciarze grają antyfutbol, którego nie da się oglądać, a do tego wszystkiego nie są w stanie zapunktować. Masakra i dla kibiców z Płocka, i dla postronnych widzów przed telewizorami, którzy muszą to oglądać.