Piątek, 18 grudnia

Wisła Płock – Podbeskidzie Bielsko-Biała [18:00]

Wyjazdowa wygrana z Lechią poprawiła humory w Płocku. Wisła nie wyglądała źle tydzień temu i o ile nie jest to gwarancja świetnych wyników, to na pewno jest to dobry prognostyk na mecz z Podbeskidziem. Górale na samą myśl o graniu w piłkę, prawdopodobnie wymiotują w szatni. Presja musi na nich ciążyć niesamowita. Ich ostatnie wybryki kosztowały trenera Brede posadę, a nie były to byle występki, bo bilans bramkowy 0-11 w ostatnich trzech meczach to kryminał, a do tego recydywa. Nafciarze przy własnym stadionie mają szanse, aby pójść za ciosem i zdobyć drugi komplet punktów z rzędu.

Legia Warszawa – Stal Mielec [20:30]

Leszek Ojrzyński z dnia na dzień nie stworzył w Mielcu hegemona. Wyżej możliwości swoich graczy po prostu nie podskoczy. Mimo tego, jest w stanie tak nastawić swoich podopiecznych, aby wyszli na każdego rywala (poza Pogonią) i pokazali charakter. Boleśnie przekonał się o tym Lech, który ostatnio ze Stalą zdobył tylko jeden punkt. Czy mogą napsuć krwi Legii przy Łazienkowskiej? Można powątpiewać. Po pierwsze, Wojskowi są w gazie i pielęgnują swoją serię bez porażki, a po drugie, drużyna Czesława Michniewicza ma wspaniałą umiejętność obracania rezultatu na swoją korzyść. Nawet kiedy przeciwnicy momentami przewyższają ich dyspozycją. A momenty przewagi, to i tak szczyt marzeń Stali Mielec.

Sobota, 19 grudnia

Pogoń Szczecin – Zagłębie Lubin [15:00]

Bezlitośni pogromcy Lecha podchodzą do spotkania z Miedziowymi z pozycji trzeciej ekipy w Polsce. Pogoń systematycznie punktowała od samego początku sezonu i mimo pewnych zastrzeżeń co do stylu, teraz prezentuje naprawdę dobry poziom. Domowe zwycięstwo w ostatniej kolejce, zapewni im podium i pozwoli w świetnych nastrojach przepracować przerwę między rundami. Zagłębie znajduje się w grupie walczącej o puchary, natomiast hamuje ich brak skutecznego napastnika. Jeśli takowy zostanie sprowadzony w zimowym oknie transferowym, klub z Lubina ma duży potencjał, aby wiele osiągnąć.

Cracovia – Lechia Gdańsk [17:30]

Wszystkie osoby związane z gdańską Lechią modlą się o koniec rundy jesiennej. Podopieczni trenera Stokowca przegrali cztery ostatnie mecze i nawet nie strzelili bramki. Zeszłotygodniowe starcie z Wisłą Płock, mimo że przegrane, pokazało, że gdańszczanie są w stanie osiągnąć  pewien przyzwoity poziom. Cracovia zdominowała Górnika w ostatniej kolejce, a teraz ma zamiar wykorzystać u siebie katastrofalną formę Lechii. Pasy mogą wskoczyć do pierwszej połowy tabeli. Biorąc pod uwagę 5 minusowych punktów, byłoby to świetnym rezultatem.

Lech Poznań – Wisła Kraków [20:00]

Trener Peter Hyballa dostał na start piekielnie trudny terminarz. Derby z Cracovią, Legia i Lech. Ciężko sobie wyobrazić gorszy. Chociaż biorąc pod uwagę aktualną formę Lechitów, może wcale nie być tak źle. Kolejorz jest w rozsypce. Na początku sezonu wszyscy byli w euforii i zachwycali się stylem oraz rezultatami drużyny Dariusza Żurawia. Po tym stanie rzeczy zostały tylko wspomnienia. Żałosne zakończenie rozgrywek w Lidze Europy, rozczarowujący remis ze Stalą i kompromitacja z Pogonią. Jeśli w ostatnim meczu rundy, Lech przegrałby u siebie z walczącą o utrzymanie Wisłą, to byłoby idealne dopełnienie tej tragedii. 

Niedziela, 20 grudnia

Piast Gliwice – Raków Częstochowa [15:00]

Piast wyszedł z dołka i może przestać martwić się o utrzymanie, a zacząć patrzyć w górę tabeli. To, że Piastunki potrafią strzelać ligowemu planktonowi, wiemy po spotkaniu w Bielsku-Białej. Teraz czas na sprawdzian z drużyną walczącą o najwyższe cele. Raków oczywiście musi wygrać w Gliwicach, ale oprócz tego muszą modlić się o to, aby w Warszawie niespodziankę sprawiła Stal. Jeśli to się wydarzy, drużyna Marka Papszuna będzie liderem Ekstraklasy po pierwszej rundzie.

Jagiellonia Białystok – Górnik Zabrze [17:30]

Ostatnie 20 minut w starciu z Rakowem pokazało, że Jagiellonia jest w stanie zagrać naprawdę dobrze. Dlaczego nie wyglądał tak cały mecz? Ciężko powiedzieć. Potencjał kadrowy jest na Podlasiu bardzo duży. Na pewno nie na ósme miejsce w tabeli. Wielka szkoda, że Górnik Zabrze zaliczył tak dużą obniżkę formy, względem pierwszych dwóch miesięcy sezonu. Z walki o fotel lidera, spadł do walki o puchary (co i tak jest sporym osiągnięciem), a najpewniej skończy sezon balansując na granicy pierwszej i górnej połowy tabeli.