La Liga zbliża się do końca sezonu, jednak my nadal nie wiemy, kto w tym roku zostanie mistrzem. W dolnej części tabeli jest trochę jaśniejsza sytuacja, ale mimo to wszystko się jeszcze może zdarzyć. O tym, jak wygląda sytuacja po 32. kolejce wśród pretendentów do Mistrzostwa Hiszpanii, a także tych, którzy chcą pozostać w hiszpańskiej ekstraklasie, możecie przeczytać w poniższym podsumowaniu.

Zmarnowana okazja

Powiedzieć, że FC Barcelona zmarnowała swoją szansę na pewną pozycję w lidze to jak nie powiedzieć nic. Jednak zacznijmy od pierwszego meczu Dumy Katalonii z tego tygodnia. W ubiegłą niedzielę piłkarze z Katalonii nie mieli wielkich problemów, aby pokonać Villarreal na wyjeździe 2:1. To zwycięstwo postawiło ich w bardzo dobrym położeniu. Mieli wygrać z Granadą, a wówczas wszystko w La Liga zależałby tylko od nich

Oczywiste było też, że do spotkania z Granadą podchodzili w roli niekwestionowanych faworytów. Pierwsza połowa naprawdę wskazywała na to, że Blaugrana zrobi co należy i zbierze komplet punktów. Jednak w drugiej części spotkania wszystko przewróciło się do góry nogami. Nagle znikło jednobramkowe prowadzenie z pierwszej połowy, a zaraz z remisu zrobił się wynik na korzyść Granady. I tak zakończył się ten mecz, wynikiem 1:2 dla gości.

Przez swoją postawę piłkarze z Barcelony stracili szansę na objęcie prowadzenia po tej kolejce. Co więcej, teraz nawet same zwycięstwa nie zapewnią im mistrzostwa, gdyż Real Madryt ma tyle samo punktów. A wyniki meczów bezpośrednich przeważają na korzyść drużyny ze stolicy Hiszpanii. Dlatego FC Barcelona musi nie tylko wygrać wszystkie spotkania, ale też oglądać się na wyniki rywali.

Co na to reszta La Liga?

Sevilla wyraźnie prowadziła przez cały swój ostatni mecz z Granadą. jedne strzały okazywały się celne, inne lądowały w rękach bramkarza. jednak finalnie zawodnicy Sevilli strzelili dwa gole i stracili tylko jednego.

Chciało by się rzec, gdzie trzech się bije, tam czwarty korzysta. Jeszcze jakiś czas temu Sevilla była najpewniejszą drużyną w całej La Liga, jeśli chodzi o zajmowane przez siebie miejsce. Wydawało się, że czwarte miejsce jest pewnikiem dla tej drużyny. Rzeczywistość może okazać się inna.

Andaluzyjczycy nie przegrali żadnego spotkania w lidze od początku marca, co czyni ich najskuteczniejszym zespołem w całej lidze. Jeżeli zdołają utrzymać ten trend mogą sporo namieszać w górnej części tabeli. Obecnie tracą zaledwie trzy punkty do liderującego Atletico, a żadna z trzech drużyn ze szczytu nie ma obecnie formy idealnej.

Chociażby Atletico sprawiło nie małą niespodziankę przegrywając z Athleticiem Bilbao. Obecny lider mocno się męczył na wyjeździe w Kraju Basków. Natomiast gospodarze zręcznie to wykorzystali strzelając dwie bramki i dwukrotnie robili to głową.

W Realu Madryt natomiast największym problemem jest skuteczność. Ostatni mecz z Realem Betis nie był złym spotkaniem. Królewscy kontrolowali praktycznie całe spotkanie, a nawet tworzyli sobie trochę ciekawych sytuacji bramkowych. Jednak w żadnej z nich piłki nie udawało się posłać do bramki. To poskutkowało kolejnym już bezbramkowym remisem drużyny z Madrytu.

Dolna część tabeli La Liga

Miniony tydzień był z pewnością  promykiem optymizmu dla zespoły Realu Valladolid. Po szalonym meczu z Athleticiem Bilbao, udało im się zdobyć jeden punkt dzięki remisowi 2:2. Natomiast ten wynik pozwolił drużynie wydostać się ze strefy spadkowej, co daje im nadzieje i szanse na pozostanie w La Liga w kolejnym sezonie.

Chociaż za ich plecami jest jeszcze Elche, które też ostatnio pokazało, że ma zamiast walczyć o swoje miejsce w lidze. Piłkarze z Walencji nieoczekiwanie ograni Levante na własnym stadionie. Ta drużyna również ma jeszcze szanse na pozostanie w lidze, chociaż obecnie jeszcze znajdują się w strefie spadkowej.

Następne mecze to z pewnością będzie walka między wyżej wymienionymi zespołami, ponieważ aktualnie zdobyli taką samą ilość punktów. Z pewnością obie drużyny będą się musiały nieźle natrudzić, ponieważ przed nimi już tylko trudni rywale.